Krzysztof Jackowski przyznaje, że policjant skontaktował się z nim w minioną środę. – Poprosił o pomoc w poszukiwaniach. Wskazałem mu, że ciało może być w rejonie zbiorników wodnych w pobliżu Grodziska. Byłem przekonany, że w pobliżu jest jakiś cmentarz – relacjonuje jasnowidz.

Dawid Ż nie żyje. Znaleźli go policjanci

I dodaje, że policja zaprosiła go do Warszawy. – Poinformowali mnie, że dostali zgodę, bym się włączył. Wyruszyłem w sobotę rano. Mieli mi dać rzeczy ojca Dawida i zawieźć do jego mieszkania. Gdy spotkałem się z funkcjonariuszami w stolicy i mieliśmy ruszać w stronę Grodziska Mazowieckiego, nagle odebrali wiadomość, że jest przełom w poszukiwaniach i coś znaleźli. Szybko mi podziękowali – mówi Krzysztof Jackowski.

Swoje przypuszczenia jasnowidz opublikował kilka dni przed odnalezieniem ciała Dawida Ż. w serwisie Youtube. Na nagraniu mówi, że zwłoki dziecka mogły również zostać wrzucone do stawów w okolicy Grodziska Mazowieckiego, a po drodze jest cmentarz. - Stał samochodem w jego okolicy i niewykluczone, że tam gdzie jest ta pętla on nie stawał na pętli lub parkingu, tylko dojeżdżał do cmentarza – mówi Jackowski. Wskazał też na jeden ze zbiorników wodnych blisko Grodziska Mazowieckiego.

Policja zaprzecza, że angażowała do pomocy jasnowidza. - W czasie poszukiwań Dawida Ż. nie korzystaliśmy z pomocy żadnego wróżbity ani jasnowidza. Nikogo takiego nie prosiliśmy o przyjazd do Warszawy - mówi Wirtualnej Polsce Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

W sobotę około 13:00 policjanci natrafili na ciało Dawida Ż. Znaleziono je jednak przy innym zbiorniku niż ten, który wskazał Krzysztof Jackowski. Zwłoki leżały w krzakach nad zbiornikiem retencyjnym tuż przy autostradzie A2 przy węźle Pruszków.

Dawid Ż. był poszukiwany od 10 lipca

Ciało Dawida Ż. zostało odnalezione w sobotę około godziny 13 przy zbiorniku retencyjnym. Zwłoki leżały w krzakach kilkadziesiąt metrów od ekranów akustycznych stojących wzdłuż autostrady A2 przy węźle Pruszków. Natknął się na nie jeden z policjantów, który zauważył dziecięce buciki w kolorze niebieskim.

Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok Dawida Ż. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na ciele znaleziono rany kłute. Matka chłopca opublikowała oświadczenie. "Szanowni państwo, składam podziękowania służbom, które z ogromną determinacją nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą. Dziękuję lokalnej społeczności, mediom i wszystkim tym, którym los mojego synka nie był obojętny" - napisała.

W środę, 10 lipca, ojciec 5-letniego Dawida Ż. zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim ok. godz. 17. Paweł Ż. miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Przed godz. 21 policjanci dostali zgłoszenie, że ojciec Dawida został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Skierniewice-Warszawa. Miał popełnić samobójstwo. O północy matka Dawida zgłosiła zaginięcie syna. W piątek odbył się pogrzeb mężczyzny. – Nie mogę uwierzyć, że był mordercą – mówiła nad grobem matka Pawła Ż.