Niewielkie, czteropiętrowe bloki, na środku plac zabaw, a dookoła ogrodzenie i ochrona – na takim osiedlu przy ul. Żydowskiej w Grodzisku Mazowieckim wynajmowali mieszkanie Paweł Ż. (+32 l.) z żoną Julią i synkiem Dawidkiem.

- To był skryty człowiek, raczej z nikim się nie przyjaźnił. Tylko: dzień dobry, do widzenia. Często przesiadywał na krześle na balkonie. Teraz po nim to krzesło zostało... A ona? Miła, zadbana, ale coś ją gryzło. Miała zawsze spuszczoną głowę. Ich synek z kolei bawił się z innymi dziećmi na naszym placu zabaw. Za każdym razem był pod czyjąś opieką, ale rodzice nie nawiązywali z nami większych relacji – słyszymy anonimowo od mieszkańców osiedla.

Sąsiedzi przypominają sobie, że Paweł Ż. lubił hazard i alkohol. I zapewne ta mieszanka nałogów sprawiała, że mężczyzna regularnie wszczynał w domu awantury. - Zawsze krzyczeli po rosyjsku. A podczas kłótni na podłogę leciały talerze, a nawet meble – mówią otwarcie mieszkańcy klatki.

Trzy tygodnie temu Julia powiedziała: dość. Po kolejnej awanturze spakowała walizki i wyprowadziła się do Warszawy. Czy zamierzała zabrać Dawidka i wyjechać z Polski? Paweł Ż. mógł to podejrzewać, bo tak właśnie uczyniła jego pierwsza żona, która z 9-letnią córką uciekła od niego na Ukrainę. Czy pomny tych doświadczeń postanowił odegrać się teraz na Julii?

Sąsiedzi przypominają sobie, że Paweł Ż. lubił hazard i alkohol. I zapewne ta mieszanka nałogów sprawiała, że mężczyzna regularnie wszczynał w domu awantury. - Zawsze krzyczeli po rosyjsku. A podczas kłótni na podłogę leciały talerze, a nawet meble – mówią otwarcie mieszkańcy klatki.

Trzy tygodnie temu Julia powiedziała: dość. Po kolejnej awanturze spakowała walizki i wyprowadziła się do Warszawy. Czy zamierzała zabrać Dawidka i wyjechać z Polski? Paweł Ż. mógł to podejrzewać, bo tak właśnie uczyniła jego pierwsza żona, która z 9-letnią córką uciekła od niego na Ukrainę. Czy pomny tych doświadczeń postanowił odegrać się teraz na Julii?