"Już nigdy nie zobaczysz syna” – tak miała brzmieć wiadomość, którą wysłał ok. 18.50 Paweł Ż. do swojej żony. Ok. godz. 21 policja otrzymała zgłoszenie, że mężczyzna wtargnął pod pociąg relacji Skierniewice – Warszawa. Około północy, matka 5-letniego Dawida zgłosiła na policję zaginięcie syna. Co się działo w międzyczasie? Czy chłopcu stało się coś złego? To wyjaśniają obecnie służby.

Przypomnijmy, w środę Paweł Ż. zabrał syna z domu w Grodzisku Mazowieckim. Była godzina 17.00. Mężczyzna miał go zawieźć do Warszawy do matki. Podróżował z chłopcem szarą skodą fabią o nr. rejestracyjnym WGM 01K9. Do kobiety mieszkającej na Okęciu jednak nie dotarł. Wiadomo, że ok. 18.00 małżonkowie, którzy nie mieszkali od miesiąca ze sobą, odbyli rozmowę telefoniczną. Kilkadziesiąt minut później wysłał dramatycznego SMS-a. Nieoficjalnie, wcześniejsza rozmowa telefoniczna z żoną była pełna emocji.

Dramatyczny SMS miał być ostatnią formą kontaktu między Pawłem Ż. a jego żoną. Nie wiadomo, na ile emocjonalnie potraktowała go kobieta, a na ile poważnie. Prawdopodobnie po jakimś czasie pojawiła się w Grodzisku Mazowieckim, by szukać swojej pociechy. Około północy zawiadomiła policję.

Małżonkowie nie mieszkali ze sobą od kilkunastu dni. W środę Dawidem opiekował się ojciec. Według informacji onet.pl, 32-latek miał stosować przemoc w rodzinie. Kilka dni temu policja otrzymała zgłoszenie w tej sprawie.

Nie wiadomo, co się stało z chłopcem. Samochód, którym podróżował z ojcem znaleziono na osiedlu Łąki w Grodzisku Mazowieckim, ok. 3 km od miejsca tragedii. W poszukiwania zaangażowano ogromne siły. W akcji używa się helikoptera, dronów i psów tropiących. W ciągu dnia w poszukiwaniach brało udział setki funkcjonariuszy policji, wspieranych przez strażaków i żołnierzy WOT. Pomagają także mieszkańcy Grodziska Mazowieckiego, którzy na własną rękę szukają 5-latka.

- Poszukiwania prowadzone są wielotorowo: w miejscach, gdzie ojciec poruszał się samochodem, gdzie logował się jego telefon, w lesie, na łąkach. Przeszukiwane są również okolice Okęcia. Istnieje podejrzenie, że mężczyzna mógł pokazywać chłopcu startujące samoloty - mówił dzisiaj w TVN24 rzecznik polskiej policji Mariusz Ciarka.

- Został włączony i śmigłowiec z Komendy Głównej Policji z termowizją, policjanci z wydziału poszukiwań celowych. My nie przerwaliśmy poszukiwań nawet na chwilę. Nie ma mowy o żadnych