34-letni Marcin O. z Rejowca Fabrycznego - miasta w powiecie chełmskim - przykuł swojego 4-letniego synka łańcuchem do bramy. Przerażające zdjęcie uwięzionego dziecka trafiło do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rejowcu Fabrycznym. Przyniosła je tam matka chłopca - Aneta O. - czytamy w Dzienniku Wschodnim

19 lipca, po zobaczeniu makabrycznej fotografii, pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej wszczęli pierwsze kroki, by pomóc chłopcu. Marcinowi O. założono "Niebieską kartę". Tego samego dnia wysłano również pismo do Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Krasnymstawie. Sześć dni później o sprawie została poinformowana policja i prokuratura. 

Dlaczego doszło do całej sytuacji?

Beata Dendera - kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej - w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim przyznaje, że dotychczas nie było żadnych problemów z tą rodziną:

Wcześniej rodzina uchodziła za wręcz przykładną. Rodzice, oboje bezrobotni, korzystali z pomocy społecznej. Nie docierały do nas żadne sygnały, że może tam być problem alkoholowy czy przemoc.

Podczas śledztwa ojciec chłopca nie potrafił wyjaśnić swojego zachowania, ani wskazać czym się kierował.  

Dlaczego żaden sąsiad nie pomógł chłopcu? 

Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku ludzie nie reagują na tak bestialskie zachowanie. Prokurator Michał Wolski tłumaczy to faktem, że w środowiskach wiejskich niektóre zachowania są tolerowane. Nie wiadomo, jak chłopiec był przykuty do bramy, ale wszystko wskazuje na to, że nie trwało to długo. Czy możliwe jest więc, że nikt niczego nie widział, ani nie słyszał?