Początek lipca powitał nas wyjątkowo chłodno. Dziś o 5 rano wiele stacji pomiarowych zanotowało temperaturę poniżej 10 stopni. Tak było między innymi we wsi Silniczka w woj. łódzkim, gdzie urządzenia wskazywały 7,9 stopnia - pisze dla Wirtualnej Polski bloger pogodowy Jarosław Turała.

Obecnie jesteśmy skazani na chłód z północnego zachodu. Cały czas znajdujemy się w zimniejszej masie powietrza atlantyckiego, stąd temperatury w ciągu dnia oscylować będą w najbliższym czasie w okolicach 20 kreski.

Wyż znad Atlantyku póki co nigdzie się nie wybiera, a z północy raz po raz odwiedzać nas będą płytkie ośrodki niskiego ciśnienia.

Do czwartku przelotny deszcz upodoba sobie głównie północną Polskę, w piątek zachodnią, a w niedzielę wschodnią część kraju. Jednak nie będą to opady zbyt intensywne, bo dobowa suma opadów nie powinna przekraczać 7 litrów wody na metr kwadratowy powierzchni.

Wiatr natomiast będzie przeszkadzał odpoczywającym na plażach oraz w górach.

Spoglądając na mapy pogodowe, raczej dobrych wieści nie ma. Wysokich wakacyjnych temperatur jeszcze długo nie będzie. Spodziewać się można raczej pogody, która powinna u nas gościć w kwietniu.

Wyższe temperatury pojawią się po 12 lipca, choć daleko im będzie do czerwcowego afrykańskiego żaru. Słupki rtęci pokażą raczej w przeważającej części kraju ok. 26-28 stopni. Najcieplej ma być na południu Polski. Dopiero na przełomie lipca i sierpnia temperatura podniesie się do ok. 30 stopni.