W większości krajów włamanie się do samochodu, w celu uratowania zwierzaka jest czynem nielegalnym. Mężczyźnie z tej historii udało się jednak uratować psa bez uszkodzenia pojazdu. W jaki sposób?

„Zobaczyłem ledwo żywego psa, praktycznie gotującego się w zamkniętym samochodzie z zaledwie jednym lekko uchylonym oknem. Policja odmówiła przyjazdu na miejsce, musiałem więc działać szybko.

Zamiast wybić szybę i narazić się na kłopoty z prawem, pobiegłem do mojego garażu, złapałem za mój sklepowy odkurzacz, podłączyłem go w swoim samochodzie i włączyłem klimatyzację na maksa. Włączyłem funkcję dmuchawy i wsadziłem końcówkę przez uchylone okno samochodu w którym siedział pies. Zimne powietrze zdziałało cuda.,

Okazało się, że właściciel wpadł na chwilę do swojego ojca, jednak po wejściu do domu, znalazł go na podłodze w ataku padaczki. Mężczyzna natychmiast wezwał ambulans i pojechał nim wraz z ojcem do szpitala, w emocjach zapominając o swoim pupilu siedzącym w zamkniętym samochodzie.

Gdy po około godzinie mężczyzna wrócił ze szpitala i zobaczył pracującą dmuchawę i swojego psa, wesoło merdającego ogonem wewnątrz samochodu, zalał się łzami. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, zarówno dla jego ojca, jak i psa. Od tego dnia  jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.”

Jak widać, najważniejsze to nigdy nie tracić zimnej krwi!

Źródło: heroviral.com, wiemy.to