Do zdarzenia doszło w połowie czerwca w czasie mszy w intencji zamordowanej 10-latki. Jeden z mieszkańców Mrowin rzucił butelkę z benzyną na teren posesji rodziny W. Wcześniej policja odwiedziła dwóch mężczyzn z tej rodziny. 49-latek myślał, że chodzi o śmierć dziewczynki, jednak się pomylił. Powodem było posiadanie narkotyków.

Jak podaje portal polsatnews.pl policja zatrzymała mężczyznę odpowiedzialnego za to zajście. Usłyszał zarzuty spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru, czyli narażenia życia lub zdrowia osób oraz mienia wielkich rozmiarów. 49-latkowi grozi 8 lat więzienia. Oskarżony wyraził skruchę. Tłumaczył, że dał się ponieść emocjom, bo ma w rodzinie kogoś w wieku Kristiny.

Mężczyzna ma zakaz zbliżania się do osób mieszkających na posesji. Koktajl Mołotowa nie doleciał do budynku. Podpalone zostały jedynie krzewy, ale nie doszło do rozproszenia ognia, bo na miejscu szybko pojawiła się straż pożarna. Policja dementowała wówczas, że doszło do samosądu. - Jeśli kogoś zatrzymujemy nie znaczy, że jest podejrzanym. Proszę pozwolić nam wyjaśnić sprawę - mówili wtedy funkcjonariusze.

Odpowiedzialny za zbrodnię Jakub A. został zatrzymany 16 czerwca, trzy dni po śmierci Kristiny. Oficjalną przyczyną zgonu dziewczynki były "liczne rany kłute klatki piersiowej i szyi". Wskazywano, że zabójstwo mogło mieć podłoże seksualne. Dziennikarz WP Sylwester Ruszkiewicz ujawnił, że przyczyną mordu na 10-latce była zazdrość ze strony 22-latka, który kochał się w jej matce.