Mieszkańcy Olecka (woj.warmińsko-mazurskie) są w szoku po makabrycznym zabójstwie małej Blanki.  Stopień zbydlęcenia Anny W. (37 l.) i Grzegorza W. (45 l.), nie mieści się w głowie.

Martwe dziecko w mieszkaniu

Jak udało nam się dowiedzieć, mama dziewczynki nie pracowała, miała problem z alkoholem i narkotykami. Jej konkubent był zatrudniony w tartaku. Anna W. ma jeszcze trójkę dzieci, z dwoma poprzednimi partnerami. Mieszkają ze swoimi ojcami.

Sprawa wyszła na jaw w miniony piątek. Około godz. 20 na policję zadzwonił adwokat małżeństwa W. Poinformował, że w mieszkaniu leży martwe dziecko. Policja zatrzymała rodziców, a śledczy zaczęli ustalać przerażające fakty z krótkiego i bolesnego życia Blanki.

Dziewczynka miesiąc po urodzeniu została zabrana rodzicom przez sąd rodzinny i umieszczona w rodzinie zastępczej. Jednak w marcu 2019 roku wróciła do domu rodzinnego.

– Kto jej oddał dziecko?! To przecież narkomanka i psychopatka – trzęsą się z oburzenia sąsiedzi. – Może lekarstwa odstawiła i była na głodzie?

– Sprawa jest rzeczywiście bulwersująca – przyznaje wiceprezes Sądu Rejonowego w Olecku Agnieszka Węglicka Bogdan. – Kurator sądowy spotykał się z mamą dziecka z dużą częstotliwością i nie stwierdził żadnych oznak przemocy, dziecko rozwijało się prawidłowo i widać, że matce zależało, żeby córka pozostała pod jej opieką. Matka rozpoczęła też terapię odwykową, była pod stała opieką terapeuty od uzależnień i lekarza psychiatry. W mieszkaniu nie było śladów libacji, kurator nie widział też, żeby matka zaniedbywała obowiązki rodzicielskie.

Wstrząsające wyniki sekcji zwłok

Ale wyniki sekcji zwłok małej Blanki są wstrząsające. Na jej ciałku nie było miejsca, które nie nosiłoby śladów katowania. Miała również porozrywany odbyt i narządy płciowe.

Rodzicom prokurator zarzucił zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im dożywocie.