Wydarzenia z ostatnich 12 godzin na długo pozostaną w pamięci przede wszystkim mieszkańcom woj. lubuskiego. Po bardzo upalnym dniu przyszedł czas na dobrze rozbudowane układy burzowe, które przede wszystkim objęły terytorium naszych zachodnich sąsiadów. Niestety Polska także "oberwała".

Późnym wieczorem w województwie lubuskim mieliśmy do czynienia z przejściem prawdziwego "potwora". Układ burzowy posiadał prawdopodobnie aż cztery tzw. mezocyklony, czyli cztery odrębne rotujące słupy powietrza napędzające superkomórki burzowe. Przyniósł niespotykany dotąd rozmiarowo opad gradu. W Łośnie miał średnicę aż 6,5 cm, w Gorzowie Wielkopolskim 10 cm, a nawet 12 cm - podsumowuje bloger pogodowy Jarosław Turała.

Pogoda. Temperatura sięgnie zenitu

Środa nie będzie spokojniejsza. Czeka nas kolejny dzień z upałami. Na niemal całym obszarze Polski maksymalna temperatura wyniesie od 33 do 35 stopni.

W związku z napływem z południa gorącego, zwrotnikowego powietrza na przeważającym obszarze Polski (za wyjątkiem obszarów górskich) temperatura dobije do 30-33 stopni, a w pasie od Gorzowa po Zieloną Górę nawet do 34-35 stopni. Niewykluczone, że w nagrzanych miastach będzie jeszcze cieplej o 2 lub 3 stopnie.

Pogoda. Do kiedy upały?

W tym parnym, zwrotnikowym powietrzu z temperaturą przekraczająca 30 stopni pozostaniemy jeszcze do soboty. Dopiero w nocy z soboty na niedziele nastąpi przebudowa pola barycznego i od zachodu dostaniemy się pod wpływ klina wyżowego związanego z ośrodkiem wyżowym znad Atlantyku i Zatoki Biskajskiej.

Taki rozkład pola ciśnienia sprawi, że z zachodu (znad kanału La Manche) zaczną napływać do nas chłodniejsze masy powietrza pochodzenia atlantyckiego. W niedzielę chłodniejsze powietrze pojawi się już nad zachodnią Polską i tutaj temperatura spadnie do 22-26 stopni, ale niestety, wschodnia część kraju pozostanie w upalnym powietrzu zwrotnikowym i tam temperatura nadal dobijać będzie do 30 kreski, a gdzieniegdzie nawet będzie ją przekraczać.

Dopiero w poniedziałek "przyjemny atlantycki chłód” obejmie obszar całego kraju i temperatura spadnie do 23-27 stopni.

Niestety od wtorku ponownie z dnia na dzień będzie coraz ciepłej i do soboty w wielu miejscach temperatura dobije do 30 stopni.

Pogoda. Niszczycielskie burze

Po południu w wąskim pasie zachodniej Polski (wzdłuż granicy z Niemcami) uaktywni się front atmosferyczny w wyniku czego na zachodzie Zachodniopomorskiego, w Lubuskim i na zachodzie Dolnego Śląska pojawią się gwałtowne burze, z krótkotrwałym, ale ulewnym deszczem, opadami gradu i porywistym wiatrem do 80-90 km/h, lokalnie możliwe porywy nawet do 100 km/h - przewidują dla Wirtualnej Polski synoptycy Cumulusa.

Pojedynczych, popołudniowych (również dość gwałtownych) burz nie można wykluczyć również na południowym wschodzie (w Tatrach, na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie oraz na północy (w Pomorskim i na Warmii).

Natomiast w nocy gwałtowne burze z ulewnym deszczem, opadami gradu i porywistym wiatrem do 70-90 km/h spodziewane są na zachodzie i na północnym – zachodzie (na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, w Lubuskim, Wielkopolsce, w Zachodniopomorskim, na Kujawach i w Pomorskim oraz miejscami na Warmii, Mazowszu i w Łódzkim.

Pogoda. Cieplej niż w Hiszpanii

W środę w środku dnia sytuacja zapowiada się niezwykła. Na mapach pogodowych można zaobserwować, że "gorące południe" Europy będzie dużo chłodniejsze niż sam jej środek.

I tak w kulminacyjnym momencie dnia w Polsce zapowiadane jest 35 stopni. Niektóre prognozy mówią nawet o 36-37 stopniach w cieniu. Podobny jęzor gorącego powietrza zaatakuje Arktykę od strony Syberii. Jednocześnie w tym samym momencie na Rodos będzie 25, a w Barcelonie jedynie 16 stopni.