Koszmar rozegrał się o godzinie 13:20 na A6 na wysokości Szczecina. Pojazdy znajdowały się 500 m od zjazdu na Wielgowo w kierunku Świnoujścia. Z ustaleń policji wynika, że wszystko zaczęło się od uderzenia ciężarówki w samochód osobowy. To z kolei wywołało „efekt domina”. 

W karambolu brało udział siedem pojazdów: ciężarówka i sześć aut oraz w sumie 22 osoby. Cztery trafiły do szpitala, dwunastu (w tym siedmiorgu dzieciom) udzielono pomocy na miejscu. Sześć osób zginęło.

Wśród ofiar pięcioosobowa rodzina

Jak poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska, w jedynym z samochodów podróżowało dwoje dorosłych i troje dzieci. Wszyscy ponieśli śmierć na miejscu. Osoby te były prawdopodobnie rodziną. Na oficjalne potwierdzenie tej informacji trzeba jednak poczekać. Niezbędne będzie przeprowadzenie badań genetycznych. 

O spowodowanie katastrofy podejrzany jest 35-letni kierowca TIR-a. Prokurator Biranowska-Sochalska przekazała, że w chwili wypadku mężczyzna był trzeźwy. Śledczy czekają jeszcze na wyniki badań toksykologicznych 35-latka.

Ranni w wypadku na A6

Joanna Woźnicka, rzecznik prasowy szpitala przy Unii Lubelskiej w Szczecinie poinformowała, że kobieta, którą przetransportowano do placówki śmigłowcem, jest w stanie stabilnym. Poszkodowana doznała urazu klatki piersiowej, głowy i kręgosłupa.

Do szpitala w Zdunowie trafiły dwie kobiety z urazami kończyn górnych. Jedna po diagnostyce wyszła jeszcze tego samego dnia z placówki. Druga poszkodowana przeszła operację i prawdopodobnie będzie mogła opuścić szpital we wtorek.

Kierowca tira usłyszał zarzut 

35-letnik kierowca tira nie odniósł poważniejszych obrażeń. W szpitalu przebywał trzy godziny, następnie został przekazany policji. Mężczyzna – jak zaznaczyła prok. Biranowska-Sochalska – usłyszał już zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym "poprzez niewłaściwą obserwację przedpola jazdy, niezachowanie bezpiecznego odstępu od poprzedzających pojazdów oraz niedostosowania prędkości do sytuacji na drodze, które to zdarzenie zagroziło życiu i zdrowiu co najmniej 22 osób".  

Jak poinformowała rzecznik szczecińskiej prokuratury, 35-latek formalnie nie przyznał się do sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Prokuratura nie informuje o treści składanych przez niego wyjaśnień.

W opracowaniu jest wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Prokurator planuje skierować go do sądu jeszcze w poniedziałek. Mężczyźnie grozi od 2 do 12 lat więzienia.