Ratownicy z Niemiec i Francji wciąż szukają 4-letniej Marii. Dziewczynka była na pontonie wraz 6-letnią Elą oraz dwoma mężczyznami, który wywrócił się w czwartek na Renie w  Gerstheim. Jak dowiedział się „Bild” ofiary przyjechały nad rzekę na rodzinny piknik. Chcieli w ten sposób uczcić dzień ojca. W sumie grupa liczyła siedem osób. 

Z relacji świadka wynika, że do wypadku doszło, gdy w pontonie zepsuł się silnik. 29-letni Florin i drugi mężczyzna, zaczęli wiosłować, by dobić do brzegu, ale prąd zaczął znosić ich w stronę jazu (budowli na rzece, która służy do spiętrzenia wody). Nagle łódka wywróciła się, a dzieci i mężczyźni znaleźli się w wodzie. Na ratunek ruszył im 27-letni Utu M., brat 29-letniego Florina. Mężczyzna wskoczył do wody, ale chwilę potem doznał ataku serca i zmarł. 

Dwie pozostałe osoby i dziecko wyciągnęli świadkowie. Florin i Ela jeszcze żyli, ale zmarli niedługo potem. Drugi pasażer jest w szpitalu. Ciała Marii nie znaleziono. Obie dziewczynki były siostrzenicami zmarłych braci.