Grudzień 2012 roku. W Hotelu Wrocław melduje się mężczyzna i 13-letni chłopiec. Wzbudzają podejrzenia obsługi, która zawiadamia policję. Gdy funkcjonariusze przyjeżdżają na miejsce, okazuje się, że mężczyzna to ksiądz, który siedem lat wcześniej miał już sprawę karną za posiadanie dziecięcej pornografii. W trakcie zatrzymania w hotelu K. miał przy sobie pendrive’a z treściami dla pedofilów.

„Czasem obsypywał ich prezentami”

W trakcie procesu biegli stwierdzili, że Paweł K. jest pedofilem interesującym się chłopcami. - Z premedytacją "oplatał" pokrzywdzonych chłopców. Najpierw zaprzyjaźniał się z nimi, uzależniał od siebie psychicznie. Czasem obsypywał prezentami. A potem seksualnie wykorzystywał - mówiła w trakcie procesu prokurator Joanna Czyniewska-Pawlik. Śledczy dotarli do trzech pokrzywdzonych przez księdza pedofila chłopców. W 2015 roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał Pawła K. na siedem lat więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi.

- Skala krzywd, jakich doznali chłopcy wykorzystywani przez księdza K. może nie być zrozumiała dla tych, którzy nie uczestniczyli w procesie i nie słuchali ich zeznań. To nie złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi trzeba żyć latami - uzasadniał w styczniu 2015 roku wyrok sędzia Maciej Skórniak.

Był dobrym kapłanem

W trakcie procesu za księdzem pedofilem wstawił się ksiądz Stanisław Bijak, proboszcz parafii Bożego Miłosierdzia w Oławie, gdzie Paweł K. kiedyś pracował. Jak podaje „Gazeta Wrocławska”, list do sądu miał zostać napisany na prośbę księdza pedofila. Zdaniem dziennikarzy napisano w nim, że K. był dobrym kapłanem, który chętnie i rzetelnie udzielał się we wszystkich pracach duszpasterskich oraz wspierał finansowo osoby potrzebujące.

„Moje skazanie uderzyło w całą rodzinę”

„Moje skazanie uderzyło w całą rodzinę. Mam z tego powodu ogromne wyrzuty i żal do siebie. (…) Wyrażam ubolewanie, że będąc osobą zaufania publicznego, moja postać stała się przyczyną podnoszonych ocen, osądów, zgorszeń, trudności, rzucając cień na Kościół Katolicki jako jego przedstawiciel. Nigdy tego nie chciałem i planowałem. Nie powinienem był dać jakichkolwiek choćby pozorów ku temu” - czytamy w liście Pawła K. do sądu do którego dotarła „Gazeta Wrocławska”.

Zanim w czerwcu br. matka księdza pedofila w bezpośrednim liście zwróciła się do prezydenta Andrzeja Dudy, najpierw zgodnie z przepisami prośbę o ułaskawienie złożyła do Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który skazał jej syna. Zrobiła to dwukrotnie, jednak sąd za każdym razem negatywnie opiniował jej wnioski. Dlatego kobieta zwróciła się w osobistym liście do prezydenta Andrzeja Dudy. Chciała, by zajął się sprawą jej syna bez wysyłania wniosku do sądu. Kancelaria Prezydenta odesłała go jednak do prokuratury, a ta do Sądu Okręgowego we Wrocławiu, by zgodnie z procedurą zaopiniował wniosek.