Wstrząsającego odkrycia dokonano w motelu Roadway Inn w Whitehall. Martwych rodziców i ich żyjące dziecko policjanci znaleźli po tym, jak przyjęli zgłoszenie, by sprawdzić, co się dzieje z gośćmi motelu.

Dziewczynka żyła obok martwych rodziców przez kilka dni. Z wstępnych ustaleń śledczych wynika, że mogła przebywać w pomieszczeniu ze zwłokami przez nawet 3 dni. Gdy ją znaleziono, mała Skylah została przetransportowana drogą powietrzną do DeVos Children’s Hospital w Grand Rapids.

Przeprowadzono już sekcję zwłok. Nie wiadomo jednak ciągle, jaka była przyczyna śmierci 26-letniej Jessiki Bramer z Grand Rapids i 28-letniego Christiana Reeda z Marne. Wykonano badania toksykologiczne, które powinny pomóc ją ustalić, ale na ich wyniki trzeba będzie poczekać 30 dni lub dłużej - informuje MLive.com.

Stan dziewczynki jest bardzo poważny. Lekarze są jednak dobrej myśli i zapowiadają, że Skylah wróci do pełni zdrowia. Nie wiadomo na razie, kto się nią zaopiekuje. Być może będzie to ktoś z rodziny, a być może opiekę nad dzieckiem przejmą władze.