Spod gruzu wystawały jedynie dłonie nieszczęśnika. Mężczyzna, który usłyszał jego jęki, zadzwonił od razu po pomoc, ale okazało się, że sama policja nie podoła wyzwaniu i do uwolnienia przygniecionego człowieka będzie potrzebna pomoc straży pożarnej.

Uratowany mężczyzna był cały wyziębiony. Na stopach nie miał butów. Jak donosi „Fakt”, uratowany dosłownie cały „telepał się z zimna”.

Cały czas nie wiadomo, ani kim mężczyzna jest, ani w jaki sposób dostał się kontenera.

– Nie mamy z nim kontaktu. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Policjanci ustalają teraz, kim jest i w jaki sposób znalazł się w kontenerze – mówił mł. asp. Łukasz Szuwikowski z głogowskiej policji.