Do ataku z wykorzystaniem kwasu doszło we wrześniu 2015 roku w mieszkaniu w Bristolu należącym do kobiety. 46-letnia wówczas Wallace, pochodząca z RPA, oraz jej 27-letni chłopak Mark Van Dongen, obywatel Holandii, byli ze sobą w pięcioletnim związku.

W sierpniu tego samego roku mężczyzna zaczął spotykać się z inną kobietą, co doprowadziło do kryzysu. Na dzień przed atakiem Berlinah i Mark wymienili jednak wiadomości, w których zapewniali się o wzajemnej miłości oraz postanowili naprawić ich relację.

"Żadna nie będzie cię miała"

Tak się jednak nie stało - 22 września 2015 roku wieczorem doszło kolejnej do kłótni, po tym jak Mark ponownie spotkał się ze swoją nową partnerką. Wallace oświadczyła wówczas, że noc spędzi w hotelu. Do domu wróciła następnego dnia nad ranem. I to właśnie wtedy doszło do ataku.

Wallace oblała Marka kwasem siarkowym, kiedy ten leżał w łóżku. Tuż przed obudziła go i powiedziała z uśmiechem na twarzy: "Jeśli nie mogę cię mieć, żadna nie będzie cię miała" - ustalili policjanci, opierając się na zeznaniach Marka.

Poddał się eutanazji

W wyniku ataku mężczyzna trafił do szpitala. Kwas bardzo mocno oszpecił jego twarz oraz górną część ciała. W rezultacie Mark częściowo stracił wzrok oraz pozostawał sparaliżowany od szyi w dół. Amputowano mu jedną z nóg.

Początkowo Mark próbował wrócić do normalnego funkcjonowania. Po kilku miesiącach hospitalizacji trafił do całodobowego domu opieki w Gloucester. Mimo udzielonej mu pomocy, wpadł w depresję.

Ruszył proces

Pod koniec 2016 roku Mark Van Dongen ostatecznie zdecydował, że chce się poddać eutanazji. Zabieg wykonano w szpitalu w belgijskim Overpelt w styczniu tego roku w obecności jego ojca.

W związku ze śmiercią Marka, Berlinah Wallace odpowie nie tylko za atak z wykorzystaniem kwasu, ale w rezultacie również za zabójstwo - relacjonują brytyjskie media.

Przed sądem w Bristolu ruszył proces 48-latki. Kobieta nie przyznaje się do żadnego z zarzutów - twierdzi, że tego dnia nie opuszczała domu i to Mark miał ją próbować zmusić do wypicia kwasu.

Śledczy nie dają jednak wiary jej wersji wydarzeń, bo kobieta już w 2014 roku w trakcie kłótni oblała Marka wrzątkiem. Zdaniem policjantów atak z użyciem żrącej substancji był w szczegółach zaplanowany, czego ma dowodzić m.in. to, że kobieta już miesiąc wcześniej sprawdzała w sieci, czy użyty przez nią kwas jest szkodliwy.