Brutalny mord dokonany w warszawskiej podstawówce wstrząsnął Polską. Według informacji, do których dotarliśmy wiele wskazuje na to, że 15-letni morderca Emil B., kiedy zaatakował nożem Jakuba K. mógł być pod wpływem amfetaminy. – Z tego co wiem, Emil kilka dni przed tą tragedią miał brać narkotyki – mówi nam jeden z uczniów Szkoły Podstawowej nr 195 na warszawskim Wawrze, gdzie w piątek podczas przerwy rozegrał się krwawy dramat.

Potwierdzają to policyjne ustalenia, do których dotarł Fakt. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że w moczu Emila wykryto obecność narkotyków. Wyniki badań toksykologicznych krwi Emila powinny być znane w ciągu kilku najbliższych dni. 

Zabójstwo Jakuba K. Emil B. trafi do poprawczaka?

W weekend sprawą brutalnego morderstwa zajął się najpierw sąd rodzinny, ale śledztwo przekazano prokuraturze. Śledczy i biegli ustalą teraz, czy Emil B. może odpowiadać za zbrodnię jak dorosły. Jeżeli tak, będzie mu grozić 25 lat więzienia. Jeśli jednak biegli uznają, że jest jeszcze niedojrzały, sprawa wróci do sądu rodzinnego. Wówczas sprawca trafi do zakładu poprawczego.  

Śmierć Jakuba K. wstrząsnęła jego kolegami. „Nie znamy bardziej miłej, kochanej osoby niż Kuba. Pełny szacunku do kobiet, zawsze uśmiechnięty i wesoły (...). Na pewno nie zasłużył na to, co go spotkało. Na zawsze pozostanie w naszych sercach... Kochamy Cię!”– napisali w liście pozostawionym przed szkołą rówieśnicy z klasy 16-latka.

Atak na Kubę był planowany od dawna?

Znajomi Kuby mówili Stołecznej „Gazecie Wyborczej”, że atak na chłopaka był planowany od miesięcy. – Pisali o tym na Facebooku – krzyczała jedna z uczennic przed szkołą. Emil B. miał rzucić się na kolegę na przerwie. Uczniowie mówili, że dźgnął 16-latka w plecy. Kuba uciekł do klasy, co zdaniem nastolatków było błędem, bo tam dopadł go napastnik. Po wszystkim miał pociąć sobie rękę, uśmiechnąć, a następnie pójść do pielęgniarki. Powiedział jej, że to Kuba go zaatakował.

Tego samego dnia do szkoły wybrali się rodzice zastępczy Kuby, którzy wychowywali go od śmierci matki. Chcieli, by dyrekcja uważała na Emila. Obawiali się, że może skrzywdzić ich syna. Napastnik miał wysłać swojej ofierze SMS, w którym napisał „w piątek będziesz gwiazdą telewizji”. Mimo to – jak twierdziła jedna z uczennic – nikt nie zareagował. 

Reporter „Gazety Wyborczej” dowiedział się, że Emila bali się nie tylko uczniowie, ale i nauczyciele. Chłopak był nad wiek wyrośnięty, rzekomo ciągle zaczepiał innych i bił, a zeszłym roku miał złamać komuś obojczyk. Od września uczył się indywidualnie, ale to nie rozwiązało problemu.