W Krzywańcu praktycznie nie wychodziła z celi. Siedziała w ,,jedynce” jako więźniarka typu P 1, czyli osadzona pierwszy raz, ale szczególnie niebezpieczna. Miała do dyspozycji prysznic, toaletę, telewizor, a nawet wideo, bo więźniarkom wolno tu nie tylko oglądać telewizję, ale także wypożyczać filmy porno. Raz na dobę, kiedy spacerniak był pusty, mogła pójść pod opieką strażniczki na godzinny spacer. Jakichkolwiek innych czynności poza celą nie wolno jej było wykonywać.

- Gdyby chociaż raz maznęła szmatą podłogę przed swoją celą, to żadna grypsująca, aby się nie skalać dzieciobójczynią, tamtędy by nie przeszła – wyjaśnił nam jeden z osadzonych.

Według naszych informatorów, współwięźniarki cały czas kombinowały, jak się do niej dobrać. - Nie musiały jej ,,rozmazywać'”, czyli ustalać jak wygląda i za co siedzi, bo doskonale wiedziały to z mediów. Kwestią czasu było kiedy ją dorwą i ukarzą po swojemu - mówi nasz rozmówca.

Więzienie w Krzywańcu przeszło niedawno gruntowny remont. W jednym skrzydle siedzą tam teraz kobiety, czasami razem z dziećmi, w drugim mężczyźni. Próżno wypatrywać strażników na wieżach, bo ich rolę prawie w całości przejął monitoring. Jak twierdzą powracający z przepustek, wiele do życzenia pozostawia jedynie wyżywienie. Słowem, standardy się zmieniły, ale mentalność więźniarek, dla których życie dziecka jest święte, pozostała taka sama. Właśnie dlatego, w obawie o bezpieczeństwo, Katarzynę W. wysłano do innego więzienia. Rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Krzywańcu ppor. Piotr Hamera nie chciał nam tego potwierdzić. - Nie wolno mi udzielać żadnych informacji na temat osób osadzonych - stwierdził w rozmowie z ,,SE'”. My jednak ustaliliśmy, że zabójczyni Madzi została przeniesiona na Dolny Śląsk. Teraz za swą haniebną zbrodnię pokutuje w zakładzie w Lublińcu.