Potworność tej zbrodni zszokowała nie tylko opinię publiczną, ale także sędziego, który zezwolił na publikację danych i wizerunku Dominika Krawczyka. "Zabójstwo obu kobiet wynikało z instrumentalnego traktowania przez oskarżonego ludzi dla zaspokojenia własnych potrzeb. (…) Sposobem działaniaoskarżony okazał, że jest osobą wyjątkowo niebezpieczną. (…) Ma rację sąd pierwszej instancji oceniając, że oskarżony jest osobą wysoce zdemoralizowaną” - czytamy w uzasadnieniu wyroku sądu apelacyjnego.

W czasie wizji lokalnej Krawczyk głosem kompletnie wypranym z emocji pokazywał śledczym, skąd wziął młotek, jak zabił nim żonę, a później w jaki sposób odsunął meble tuż obok śpiącego 3-letniego Kamilka i pochował jego mamę pod panelami.

Mężczyzna opowiedział też o swojej pierwszej ofierze, którą zabił w czasie schadzki na odludziu, potem zbezcześcił jej ciało i wywiózł na teren opuszczonej żwirowni.

Dominik Krawczyk ostatecznie odwołał swoje zeznania o zgwałceniu ciała kochanki. Przyznał, że chciał w ten sposób wydać się "dziwny" i zmniejszyć wyrok (jego słowa potwierdziła jednak sekcja zwłok ofiary). Biegli wykryli u niego osobowość psychopatyczną. 28-letni mężczyzna dobrze jednak wiedział, co robi.

Aktualnie odsiaduje karę dożywocia z możliwością warunkowego zwolnienia po 35 latach. Od przerażającej zbrodni, którą popełnił bez powodu, minęło zaledwie 9 lat. Zabójca ma jeszcze szansę na powrót do życia. Jego ofiary tej szansy mieć nie będą.