Dramat rozegrał się w środę, 1 maja, w centrum Pabianic. Po południu tamtejsza policja otrzymała zawiadomienie z miejskiego szpitala. Z informacji lekarzy wynikało, że przy ulicy Matejki doszło do porodu. Do placówki miała się zgłosić kobieta, która twierdziła, że podczas załatwiania potrzeby fizjologicznej w przydomowej toalecie dokonała "spontanicznego" porodu.

Na miejscu zdarzenia pojawili się policjanci i strażacy, którzy sprawdzali zbiornik wskazanej toalety. Dopiero po kilku godzinach, kiedy opróżniono i odfiltrowano zbiornik na nieczystości, wyłowiono ciało noworodka.

Sprawą makabrycznego odkrycia zajęli się policjanci pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pabianicach. Śledczy muszą ustalić, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy było to celowe działanie matki noworodka. Prokurator przesłuchał już kobietę w charakterze świadka, nie przedstawiono jej zarzutów.

– Okoliczności śmierci dziecka wyjaśni sekcja zwłok zlecona przez prokuraturę. Jej wyniki będą kluczowe do wyjaśniania tej sprawy – powiedział asp. sztab. Radosław Gwis z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Termin przeprowadzenia badania nie jest jeszcze znany.