W liczącym 9 tys. mieszkańców miasteczku ks. Marcin pojawił się w 2016 r. Wcześniej pracował w parafii w Łobżenicy (woj. wielkopolskie), ale został karnie przeniesiony na Kujawy. Za – jak ustaliliśmy – nękanie ministrantów. To samo powtórzyło się w nowym miejscu!

Rodzice w szoku

– Jesteśmy ludźmi wierzącymi. Cieszyliśmy się, że nasz syn będzie służył do mszy, a jego opiekunem będzie ksiądz Marcin – mówi Faktowi mama jednego z ministrantów. – Ale to, co się wydarzyło, zachwiało w naszym postrzeganiu instytucji Kościoła! - dodaje.

Kobieta odkryła, że ksiądz Marcin pisał do jej syna SMS-y o różnych porach dnia, a nawet nocy. Pisał także do innych ministrantów.

– Syn pokazał nam te wiadomości, bo chłopcy sobie je nawzajem przesyłali. To, co tam przeczytaliśmy, było obrzydliwe. Przekraczało wszelkie granice norm moralnych. Mieliśmy tylko nadzieję, że oprócz wiadomości nie wydarzyło się nic więcej, choć to i tak o wiele za dużo – mówi kobieta.

Udało nam się ustalić, że wiadomości od księdza odbierało nawet pięciu ministrantów w różnym wieku. Na razie nie wiadomo, czy między 31-letnim księdzem a chłopcami dochodziło do fizycznych zbliżeń. Z wiadomości można jednak wnioskować, że tak. „Czy chciałbyś dzisiaj powtórzyć to co wczoraj?” – pisał ksiądz. „Do końca tak będzie jak powiesz mi że język poszedł w ruch”. „Dopiero dwa palce mokre”. „Chciałbyś, żeby jutro się działo?” – to tylko niektóre z wiadomości do ministrantów.

Proboszcz wyrzuca dziennikarza

Jak udało nam się ustalić, ksiądz wysyłał chłopcom także zdjęcia swojego przyrodzenia.

Syn naszej rozmówczyni już nie jest ministrantem. Kilkunastu innych chłopców też rzuciło komże. Czy proboszcz wiedział o tych praktykach? Zapytaliśmy ks. Henryka L., ale ten wyrzucił reportera Faktu z biura parafialnego.

Sprawą zajmuje się już policja. – Jedno z postępowań toczy się w sprawie artykułu 200 kodeksu karnego, który mówi o tym, że kto za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej składa małoletniemu poniżej lat 15 propozycję obcowania płciowego, podlega karze grzywny, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch – mówi mł. asp. Małgorzata Warsińska, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Sępólnie Krajeńskim. – Mogę dodać, że postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

O wszystkim dowiedział się biskup Diecezji Bydgoskiej Jan Tyrawa. – Sprawa dotyczy na tym etapie SMS-ów wysyłanych do małoletnich. Ponieważ w związku z tym wszczęte zostało wstępne, wyjaśniające dochodzenie kanoniczne, wikariusz Parafii w Sępólnie Krajeńskim został przez księdza Biskupa zwolniony ze swoich obowiązków – poinformował nas ks. Sylwester Warzyński, rzecznik Diecezji Bydgoskiej.