Makabryczna zbrodnia wyszła na jaw w poniedziałek. Stróż wracający z nocnej zmiany znalazł ciało ofiary. Leżało w rowie, niedaleko zrujnowanego budynku, po byłym pensjonacie. Ofiara była tylko w samej bieliźnie, miał rozległe obrażenia głowy i rąk. Szybko okazało się, że to Wojciech P. mieszkający zaledwie 50 metrów dalej.

– Wojtek był jeszcze kawalerem, pracował w Niemczech. Ma tam siostrę. Jakiś czas temu wrócił do domu pomagał rodzicom – opowiadają nam jego znajomi.

Nie wiadomo jakie są dokładnie okoliczności tragedii, ale wszystko wskazuje na to, że do zabójstwa doszło w niedzielę w domu w środku wsi. Wojciech P. wstąpił tam w odwiedziny. Podczas spotkania doszło do awantury. 38-latek został zamordowany. Według śledczy zginął od ciosów zadanych siekierą w głowę. Zarzuty przedstawiono w tej sprawie17-letniej Jessice oraz jej chłopakowi - Sebastianowi.

To nieletni po zabójstwie mieli przemieścić ciało taczką. Tę sytuację ponoć widział nawet przez okno ojciec ofiary, ale wtedy nie przyszło mu do głowy, że coś złego mogło stać się z synem. – Nie potrafimy o tym rozmawiać – mówią zrozpaczeni rodzice zamordowanego.

We wtorek śledczy mają wystąpić z wnioskami o aresztowanie nieletnich. Matka i ojczym dziewczyny zostali zwolnieni.