W niewielkiej wsi Witostowice mieszka niespełna 300 osób. Wszyscy się znają. Zenon K. mieszkał z 46-letnią dziś Urszulą B., jej dorosłą córką z poprzedniego związku oraz z dwoma wspólnymi synami. Żyli skromnie. 56-latek dorabiał do niewielkiej policyjnej emerytury chwytając się dorywczych zajęć. Dużo pił, a potem wszczynał awantury.

Urszula w takich momentach nie dzwoniła po policję, lecz po sąsiada.Marcin K. przychodził i uspokajał awanturnika. Jednak 19 lipca 2014 roku wszystko wymknęło się spod kontroli. Pomocny sąsiad zaczął bić Zenona K. już w domu. Potem wyciągnął go na pobliską łąkę, gdzie zatłukł pijanego 56-latka łopatą. Kilka godzin później z pomocą kumpla, Grzegorza L. ukrył zwłoki w kilkumetrowym dole w lesie, zaledwie kilkaset metrów od domu ofiary.

46-latka utrzymywała później, że po kłótni jej partner wyszedł z domu i wyjechał. Zaginięcia nie zgłosiła. Życie we wsi wróciło do normy. Dopiero po kilku miesiącach mieszkająca w Oławie siostra "zaginionego" powiadomiła policję. Wynajęła też detektywa i jasnowidza. Wszystko na nic. Umorzoną wtedy sprawą 3 lata później zajęło się dolnośląskie Archiwum X.

Śledczy jeszcze raz przesłuchali świadków i zdobyli dowody na to, że Zenon K. nigdy nie wyjechał z Witostowic. W końcu doszło do pierwszych zatrzymań. Marcin K. precyzyjnie wskazał miejsce, z którego wykopano szkielet emerytowanego policjanta. Po przeprowadzeniu badań DNA potwierdzono, że to zaginiony 56-latek. 

We wtorek, 23 kwietnia Sąd Okręgowy w Świdnicy za zabójstwo skazał Marcina K. na 25 lat więzienia. – Na kary pozbawienia wolności skazano także cztery inne osoby objęte w tej sprawie aktem oskarżenia – zaznacza Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Za kratki na 8 miesięcy trafią konkubina Zenona K. za zacieranie śladów przestępstwa i składanie fałszywych zeznań oraz Tomasz M., który mając wiarygodną informację o zabójstwie i sprawcy tego czynu, nie zawiadomił organów ścigania.

Grzegorz L. za pomoc w ukryciu zwłok dostał karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Z kolei córka Urszuli, Agata B. za zacieranie śladów przestępstwa i składanie fałszywych zeznań została skazana na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Wyrok nie jest prawomocny.