Paolo Vannucci, włoski naukowiec pracujący na Uniwersytecie w Wersalu na zlecenie CNRS, czyli Francuskiego Ośrodka Badań Naukowych przeprowadził szczegółowe badanie katedry Notre Dame pod kątem bezpieczeństwa. W swojej ekspertyzie Vannucci stwierdził, że "skoncentrowane na przełomie wieków pyły" powodują, że zwarcie w instalacji elektrycznej lub po prostu przewody używane podczas prac remontowych mogą doprowadzić do pożaru. Profesor zauważył również, że w katedrze nie ma skutecznego systemu przeciwpożarowego.

Co dziwne, nazwisko włoskiego profesora nie pojawiło się w raportach po wybuchu pożaru katedry. W rozmowie z tygodnikiem "Marianne" Vannucci stwierdził, że francuskie władze utajniły raport z obawy przed "zainspirowaniem" potencjalnych terrorystów, którzy mogliby wykorzystać informacje zawarte w ekspertyzie.

W czwartek agencja Associated Press poinformowała nieoficjalnie o wstępnych przyczynach pożaru katedry Notre Dame. Miało nią być właśnie zwarcie elektryczne. Informację o tym przekazał dziennikarzom AP chcący zachować anonimowość przedstawiciel francuskiej policji.

(gazeta.pl)