"Big Brother" nie spełnia oczekiwań widzów, a nawet uczestników. Jak dobrze pamiętamy, dwie osoby same zdecydowały się odejść z programu. Są i tacy, którzy co jakiś czas odgrażają się, że mogą spakować walizki w każdej chwili. Nie wydaje się, że uczestnikom zależy na wygranej. A i w sieci coraz ciszej o tym, co dzieje się za murem otaczającym dom Wielkiego Brata.

Temat nieco przygasa, więc potrzebna była nowa afera. I tak się właśnie stało.

Jednym z ostatnich zadań, jakie Wielki Brat przydzielił uczestnikom, było wzięcie udziału w tzw. freeze challenge. Polega na tym, że gdy uczestnicy usłyszą odpowiedni dźwięk, mają zastygnąć w ruchu. Było śmiesznie, ale tylko do pewnego momentu.

Produkcja postanowiła… wpuścić do domu psa Igora. Można sobie tylko wyobrazić, jak po tygodniach rozłąki zareagował uczestnik. Poprawka: chciał zareagować. Bo niemal chwilę później usłyszał gong i musiał stanąć w bezruchu. Gdy mógł już normalnie się poruszać, psa nie było. Igor wściekł się i rzucił kilka niecenzuralnych słów pod adresem produkcji.

I tu ruszyła lawina komentarzy. W mediach społecznościowych zagotowało się. Internauci opublikowali sporo wpisów, w których zarzucają produkcji granie na emocjach, a co więcej – znęcanie się nad zwierzętami.

"Ci, co wymyślili numer z psem, są poniżej krytyki. Kara za spontaniczny odruch empatii wobec ukochanego psa żenująca. Zamiast ratować program, dobijacie kolejne gwoździe do trumny tego programu", "Jak się wytłumaczycie z akcji z psem? Jak tak można DRĘCZYĆ zwierzęta?" – to tylko niewielki promil tego, co można teraz przeczytać m.in. na facebookowym profilu "Big Brothera".

A to nie koniec absurdów.

Troje uczestników przerwało zadanie, gdy zobaczyło psa. W naturalnym odruchu postanowili się z nim pobawić. I zostali za to ukarani.

Iza, Magda Wójcik i Oleh zostali nominowani do opuszczenia domu Wielkiego Brata. Tym samym mamy teraz aż 6 nominowanych uczestników.

Przypomnijmy, że w wyniku głosowania mieszkańców, w niedzielę może odpaść też Kasia, Łukasz lub Magda Zając.