- Nie złożyliśmy skargi na postanowienie sądu na wyraźne żądanie klienta. To sytuacja dla niego bardzo ciężka i on w swoim przeświadczeniu ma konieczność jeszcze takiego odosobnienia. To nie jest kwestia tego, czy on się na to godzi czy nie. Jemu pod opieką psychologiczną i księdza, który do niego przychodzi, jest psychicznie lepiej - powiedział obrońca Miłosza S. mecenas Wiesław Breliński.

28-letni Miłosz S. został zatrzymany 5 stycznia, a już 7 stycznia zapadła decyzja o jego tymczasowym aresztowaniu na okres 3 miesięcy. 28-latek jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt, które 4 stycznia 2019 r. zginęły w pożarze. Za zarzucane czyny grozi mu 8 lat więzienia. Obrońcy uważają jednak, że nie ma przesłanek, by pozostawał on w areszcie. Jedyne przesłanki tkwią - jak mówi Breliński - w psychice Miłosza S..

Do tragicznego w skutkach pożaru w escape roomie "To Nie Pokój" w Koszalinie doszło 4 stycznia po godz. 17.00. Zginęło wtedy pięć 15-letnich dziewcząt, uczennic jednej klasy - trzeciej „d” Gimnazjum nr 9 (obecnie SP nr 18). Kiedy wybuchł pożar, nastolatki nie mogły uciec, gdyż obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych. Dziewczęta zatruły się tlenkiem węgla.