Kwestią zadośćuczynienia dla niesłusznie skazanego zajmie się Wydział III Karny Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Przewodniczy mu sędzia Mariusz Wiązek, który skazał Komendę. Jeśli nie wyłączy się z postępowania, będzie mógł orzekać także w tej sprawie.

- To paradoks, bo przecież ten sędzia był w składzie, który zmienił kwalifikację prawną czynu i skazał Tomasza Komendę na karę wyższą o 3 lata niż wnioskował prokurator! Teraz jego wydział zajmie się zadośćuczynieniem i odszkodowaniem. Musimy jednak tu złożyć wniosek. Taka jest procedura. Mógłbym się odwoływać do Sądu Najwyższego o zmianę miejsca, ale to wydłużyłoby postępowanie o pół roku, a ono i tak długo trwa - powiedział w rozmowie z "Faktem" były minister sprawiedliwości i pełnomocnik Tomasza Komendy Zbigniew Ćwiąkalski.

Wątpliwości Komendy i Ćwiąkalskiego budzi nie tylko osoba sędziego Wiązka, ale również fakt, że sprawą zajmie się Sąd Okręgowy we Wrocławiu. - Tomek jest uczulony na wrocławski sąd. Wcale mu się nie dziwię. Doznał tu wielkiej krzywdy - tłumaczy Ćwiąkalski.

To jednak nie wszystko. Jeśli Komenda uzna odszkodowanie za niesatysfakcjonujące, będzie mógł się odwołać od decyzji sądu. Problem w tym, że jego odwołanie rozpatrzy Sąd Apelacyjny we Wrocławiu, czyli ten sam, który podwyższył wyrok skazujący go z 15 na 25 lat więzienia.

Komenda ubiega się o 18 milionów złotych odszkodowania. Już teraz premier Mateusz Morawiecki przyznał mu rentę specjalną w wysokości 4 tysięcy złotych brutto.

Źródło: "Fakt"