Prokurator przedstawił podejrzanemu Piotrowi K. zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Podczas przesłuchania wyjaśnił, że nie musiał jechać na sygnale, bo nie zachodziła taka potrzeba.

Włączył je, by szybciej dotrzeć do szpitala i wykonać kolejne zlecenie. - Prokurator skierował wniosek do sądu o zastosowanie wobec Piotra K. tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Prokuratura obawia się matactwa i podejrzewa, że mężczyzna może też wpływać na zeznania świadków. Sąd przychylił się do wniosku śledczych -mówi Łukasz Łapczyński rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Do tragicznego wypadku doszło w środę w Pruszkowie. Dziewczynka wracała ze szkoły do domu. Od domu dzieliło ją dosłownie kilka metrów. Na ul. Promyka chciała przejść na drugą stronę ulicy. Kierowca samochodu osobowego zatrzymał się, by ustąpić jej pierwszeństwa. Kiedy dziewczynka była na pasach rozpędzona karetka uderzyła w nią  z potworną siłą. Jej drobne ciało przeleciało w powietrzu kilka metrów i upadło na chodniku. Na miejscu pojawiły się służby, ale 9-latki nie udało się uratować. Zginęła na miejscu. Mężczyźnie grozi 8 lat pozbawienia wolności.