Setki koncertów rocznie, wyprzedane bilety we wszystkich salach widowiskowych – Michał Wiśniewski z zespołem Ich Troje zarabiał krocie. Gdy jego majątek oszacowano na 35 milionów złotych, chłopak, który dzieciństwo spędził w domu dziecka i dobrze poznał smak biedy, uwierzył, że stał się królem Midasem i już teraz wszystko, czego dotknie, zamieni w złoto. Ochoczo nie tylko podejmował ryzykowne inwestycje, ale również sprzedał życie prywatne. Gdy w 2003 roku stacja TVN zaproponowała mu, by w jego domu pojawiły się kamery i śledziły każdy jego krok, nie wahał się ani chwili. Show „Jestem jaki jestem” oglądało z zapartym tchem miliony Polaków, tym bardziej że jego kulminacyjnym momentem był ślub Michała z Martą Mandrykiewicz, który odbył się w lodowej kaplicy na... biegunie północnym. – Ja programu nie żałuję, zarobiłem na nim milion dolarów – mówił potem Wiśniewski w wywiadach.

Marta i Michał doczekali się dwojga dzieci, ale życie w blasku fleszy fatalnie odbiło się na ich związku. Rozwiedli się w 2006 r., po czterech latach małżeństwa. Michał szybko znalazł pocieszenie w ramionach wokalistki Ich Troje Anny Świątczak i w tym samym roku ślubował jej wieczną miłość w Las Vegas. Z nią również doczekał się dwojga pociech. Ich związek przetrwał jednak zaledwie pięć lat.

Czwartą żonę Dominikę Tajner poślubił już na skromniejszych Mazurach, ale i tak na wesele wydał pół miliona złotych. Rozpieszczony przez niegdysiejsze bajońskie zarobki, Wiśniewski ani myślał zaciskać pasa. Choć jego sława blakła, a pieniądze się kończyły, wierzył, że już zawsze będzie mógł żyć jak król. Jak oszalały brał więc kredyty i inwestował w kolejne nieruchomości. Kupował apartamenty w Azji, mieszkania w Warszawie, aż w końcu... feralną, niebotycznie drogą rezydencję pod stolicą za pięć milionów złotych. Tam organizował huczne imprezy, uprawiał hazard i przegrywał pieniądze.

Dopiero gdy jego długi przekroczyły 8 milionów złotych, przyszło opamiętanie. – Nigdy się nie nadawałem do pilnowania swoich interesów – opowiadał w wywiadach i obiecywał, że weźmie się w garść. Po kilkunastu latach nałogowego picia rzucił alkohol. – Miałem taki okres po 20 latach hulanki estradowej, że wszyłem sobie esperal (...) Zrobiłem to dla siebie – opowiedział w jednym z wywiadów.

Niestety, choć Wiśniewski próbował zapanować nad swoim życiem i rosnącymi długami, powoli tracił wszystko, co niegdyś dała mu sława. Do jego drzwi coraz częściej pukali komornicy. Najpierw na licytacji sprzedano jego warszawskie apartamenty. Potem firma deweloperska przejęła rezydencję, w której do tej pory mieszka. W maju 2018 roku zdesperowany ogłosił konsumencką upadłość. Obniżył stawki za koncerty, grywa z zespołem tak często jak może, występuje nawet na festynach i weselach. Rozchwiany przez lata życia w blasku temperament gwiazdora nie pozwala mu jednak na stabilizację. W połowie marca Wiśniewski z dnia na dzień postanowił rzucić żonę Dominikę Tajner-Wiśniewską, która przez 6 lat stała przy nim murem. Pozew rozwodowy jest już w sądzie. Teraz ze swoimi długami Michał na własne życzenie został zupełnie sam.