- Krzyczał, że przepuścił dziecko na śmierć. Mówił, że gdyby wiedział, że ta karetka tak szybko nadjedzie, toby nie przepuścił dziecka. Tylko by pojechał. Dziecko by stało - powiedziała w rozmowie z portalem tvnwarszawa.tvn24.pl kobieta, która była świadkiem wypadku w Pruszkowie.

Do tragedii doszło w środę. Kierowca auta osobowego zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić dziecko. Dziewczynka weszła na pasy. Nagle nadjechał ambulans.

- Ta karetka jakby spod ziemi była. Takie uderzenie, że dziecko daleko, ze 30 metrów odleciało. Jak ją potrącił, to ją zabił od razu na miejscu - powiedziała kobieta.

Prokuratura ustaliła, że karetka miała włączone sygnały dźwiękowe i świetlne, chociaż nie wiozła pacjenta. Jej kierowca był trzeźwy.

60-letniego mężczyznę zatrzymano. Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo ws. spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.

Źródło: tvnwarszawa.tvn24.pl