Pomiędzy mieszkańcami domu Wielkiego Brata rodzi się coraz więcej konfliktów. Ostatnio poróżniły ich znikające z lodówki zapasy żywnościowe. Ze względu na to, że dostęp do jedzenia w domu jest ograniczony, mieszkańcy muszą skrupulatnie planować każdy posiłek, wyznaczając konkretną rację dla każdej osoby. Ten problem stał się podłożem do narzekań kilku mieszkańców.

Ostatnio Maciek, Igor i Radek postanowili podzielić się swoimi przemyśleniami z Wielkim Bratem. We trójkę wybrali się do pokoju zwierzeń, gdzie dali upust swojej irytacji. Okazało się, że w domu Wielkiego Brata najbardziej przeszkadzają im kobiety. Według chłopaków współlokatorki są... mało inteligentne.

- Cały czas niektóre osoby mają problem z wyrzuceniem poprawnie śmieci, co świadczy o arcygłupocie albo ilorazie inteligencji planktonu. Żyjemy prawdopodobnie z planktonem, amebami - powiedział Maciek.

- Żyjemy z osobami, które mają dwie lewe [ręce] i nie potrafią posprzątać po sobie. (...) Wybrałeś nam bratku najgorsze baby, jakie mogłeś wybrać. Jedna od drugiej lepsza. Jak się nie maluje cztery godziny, to się kąpie dwie. Jak nie łazi tak z łapami [pokazywał wyciągnięte dłonie przed sobą], to żre i wpier... cały czas za trzech. Każda jest popsuta, wybrałeś każdą z defektem, prócz Klaudii i Karoliny, resztę możesz wyrzucić. Kaśka żre za dwóch, Marlena chodzi i podjada, udając wielką panią. Magda ma dwie lewe ręce i nie wie, co jest w kuchni. (...) I czwarta dziewczyna, Łukasz, przestawił się na weganizm – ironizował.

Z jego zarzutami pod adresem kilku uczestniczek „Big Brothera” zgodzili się także Igor i Radek. Według nich w domu nie byłoby co jeść, gdyby oni sami nie zajmowali się gotowaniem.

- Większość z tych osób nie potrafi nawet rozmrozić mięsa, żeby posiłek z tego przyrządzić – powiedział Igor.

Mężczyźni wzięli na siebie rozwikłanie zagadki dotyczącej znikającego z lodówki jedzenia. Czy uda im się rozwiązać ten problem? Na pewno wkrótce się przekonamy...