Do czterech razy sztuka

Kolejny rozwód Michała Wiśniewskiego dla niektórych był zaskoczeniem, a dla niektórych tylko kwestią czasu. Muzyk wielokrotnie już pokazał, że stałość w małżeństwie nie jest jego najmocniejszą stroną.

Zaczęło się od Magdy Femme. Para ślubowała sobie miłość i wierność, żeby po 6 latach rozwieść się i obrzucić nawzajem oskarżeniami. Femme komentowała związek, tłumacząc, że Wiśniewski wymagał od niej bezwzględnego posłuszeństwa.

Ledwo rany po rozstaniu zaczęły się zabliźniać, gruchnęła wiadomość, że Wiśniewski bierze ślub z Mandaryną. Ceremonia odbyła się niecały rok po rozwodzie z Magdą Femme. Po raz kolejny wokalista "Ich Troje" przekonywał, że znalazł wielką miłość i tym razem to już "na zawsze".

"Na zawsze" trwało 4 lata. Z Martą Wiśniewską gwiazdor doczekał się dwójki dzieci, Fabienne i Xaviera. Rozwód pary odbył się za porozumieniem stron w 2006 roku. Zaledwie kilka miesięcy później, bo także w 2006 roku, Wiśniewski ożenił się z piosenkarką Anną Świątczak. Ceremonia miała miejsce w Las Vegas.

Trzecie małżeństwo gwiazdora trwało 5 lat. Rozwód z Anną miał miejsce w 2011 roku. Owocem tej miłości były córki Vivienne i Etiennette.

Ze ślubem numer cztery Wiśniewski poczekał aż rok. W 2012 roku ożenił się z córką trenera skoczków narciarskich Apoloniusza Tajnera, Dominiką Tajner. Wydawało się, że tym razem muzyk postanowił na dobre się ustatkować. Jeszcze w sierpniu 2018 roku opowiadał dziennikarzom o ogromnej miłości do żony i o tym, że chce spędzić z nią resztę życia.

Na zapewnieniach niestety się skończyło. W marcu 2019 roku gruchnęła wieść o rozwodzie. Michał Wiśniewski bez konsultacji z żoną złożył pozew. Dominika Tajner bardzo przeżyła decyzję męża. Zgodnie z oświadczeniami pary, w ich związku nie układało się już od jakiegoś czasu. Kryzys miał się rozpocząć, kiedy Tajner zaczęła treningi do "Tańca z Gwiazdami".

Uzależnieni od związków

Kolejne rozstanie Wiśniewskiego w głowach wielu osób narodziło pytanie: Czy to dobry pomysł tak szybko po rozstaniu angażować się w nowy związek? Jak donoszą media, wokalista spotyka się z patostreamerką Agness.

I po co tak spieszyć się do Urzędu Stanu Cywilnego, kiedy najwyraźniej życie w małżeństwie to nie jest idealny dla gwiazdora model związku? Zapytałyśmy o to psycholożkę Anitę Kraśniewską.

- Istnieje typ osób, które czują silną potrzebę bycia w zaangażowanym związku. Nie potrafią żyć samotnie i za wszelką cenę dążą do bliskości. Wynika to najczęściej z ich lęku przed samotnością i niskim poczuciem własnej wartości – mówi psycholożka.

Ekspertka tłumaczy nam również, że takie osoby uważają, że bez partnera są mniej wartościowe i nie dadzą sobie rady jako samodzielne jednostki. Muszą być z kimś, żeby czuć się spełnione i w pełni zadowolone ze swojego życia. Takie myślenie to ogromny błąd, który może prowadzić do wchodzenia w relacje bez przyszłości i w związki toksyczne.

- Kiedy czujemy, że bez partnera lub partnerki jesteśmy mniej wartościowi, obniżamy swoje wymagania i godzimy się na zachowania, które w zdrowym związku nigdy nie powinny mieć miejsca. Nie reagujemy na sygnały ostrzegawcze i ewidentne różnice charakterów czy poglądów. Liczy się tylko to, żeby z kimś być – tłumaczy nam Kraśniewska.

Potrzeba kontroli

Zdaniem psycholożki istnieje także inny typ ludzi uzależnionych od związku, który ucieleśnia Michał Wiśniewski. – To typ osoby, która lubi dominować. Szuka więc partnera, który będzie bardziej uległy i nad którym będzie mogła przejąć kontrolę – wyjaśnia.

– W związkach pana Wiśniewskiego to on był stroną o silniejszym charakterze – dodaje psycholog. - Dzięki pewnej formie kontroli nad związkiem może lśnić. Potrzebuje żony, żeby mieć przy sobie kogoś, kto go wysłucha i będzie wsparciem pomimo wszystko - mówi Kraśniewska.

"Seryjni małżonkowie"

Wiśniewski to nie jedyny "seryjny małżonek" w polskim show-biznesie. W związek małżeński równie często wchodził Krzysztof Rutkowski, który ma na koncie już trzy rozwody i przygotowuje się do ślubu numer cztery. Równie często na ślubnym kobiercu stawała Paulina Młynarska, która rozwodziła się cztery razy, ostatnio w 2010 roku z Amerykaninem Michaelem Moritzem.

Potrzeba bycia w związku to jedno, ale pośpiech do zalegalizowania relacji to drugie. Pytamy psychologa, czy to dobry pomysł tak spieszyć się ze ślubem, mając już za sobą nieudane małżeństwa. – Każdy ma oczywiście prawo brać ślub, kiedy uważa za stosowne i kiedy czuje taką potrzebę. To należy szczególnie podkreślić. Jednak z psychologicznego punktu widzenia, to nie jest najlepszy pomysł – tłumaczy Kraśniewska.

Zdaniem ekspertki każdy nieudany związek potrzebuje chwili swoistej "żałoby", z której wyciągniemy wnioski na przyszłość. Kiedy tego etapu brakuje, zapętlamy się i powtarzamy wciąż te same błędy. – To uniemożliwia nam stworzenie naprawdę udanej relacji – wyjaśnia nam psycholog.

- To tak, jak z piciem alkoholu na imprezie. Jeśli obudzimy się bez kaca, nie nauczymy się, że upijanie się jest złe. A kiedy pocierpimy kilka godzin, dostaniemy nauczkę i wyciągniemy wnioski na przyszłość. Tak samo jest ze związkami – dodaje ekspertka.