Pierwszą informację o śmierci Flinta podał "The Sun", który powołał się na rzecznika policji z Essex. 

- Pierwsze zgłoszenie dostaliśmy o 8:10 w poniedziałek rano. Zostaliśmy wezwani do mężczyzny spod adresu w Brook Hill - podaje w oświadczeniu policja. - Po przybyciu na miejsce, gdzie niestety 49-letni mężczyzna, został uznany za zmarłego - informują służby.  

Z kolei, brytyjskie media podają, że śmierć 49-latka nie jest traktowana jako "podejrzana". 

Na instagramowym profilu The Prodigy czytamy, że Keith Flint "w weekend odebrał sobie życie".

W zeszłym miesiącu Keith Flint występował w Nowej Zelandii podczas światowej trasy koncertowej zespołu, która miała potrwać do maja. 

Keith Flint był frontmenem The Prodigy, zespołu, który w latach 90. zasłynął takimi hitami, jak "Breathe" czy "Firestarter". Grupa wydała swój pierwszy album w 1992 roku. Jednak dopiero 5 lat później krążek "The Fat of the Land" przyniósł The Prodigy sukces. 

Ostatni album The Prodigy pojawił się zaledwie kilka miesięcy temu. W listopadzie 2018 roku miała miejsce premiera siódmego studyjnego albumu "No Tourists", promowanego przez singiel "Need Some1".

Flint znany był z charakterystycznego wizerunku i żywiołowych występów. Swoją karierę zaczynał jako tancerz. Wokalistą został dopiero w 1996 roku.