Grzegorz i Dorota poznali się w 5. edycji programu "Rolnik szuka żony". On - 31-letni kawaler z Podlasia, po politechnice, z dobrze prosperującym gospodarstwem. Ona - urocza rolniczka z Podkarpacia szukająca kochającego partnera. Z trzech kandydatek starających się o względy Grzegorza to właśnie Dorota spodobała się rolnikowi najbardziej. Jeszcze w świątecznym odcinku oboje sprawiali wrażenie zgranej pary i wydawało się, że uda im się stworzyć szczęśliwy związek. Niestety kilka tygodni później nieoczekiwanie się rozstali.

Grzegorz zdradził w "Pytaniu na śniadanie", że główną przeszkodą w zbudowaniu głębszej relacji z Dorotą okazała się odległość dzieląca ich miejsca zamieszkania. Grzegorz nie wyobrażał sobie życia w wiecznych rozjazdach. Zresztą już w programie zaznaczał, że jego wybranka będzie musiała przeprowadzić się do niego na Podlasie. Najwyraźniej Dorota nie zdecydowała się na taki krok.

Rozstaliśmy się z Dorotą na początku roku. Dzieliło nas dokładnie 650 km. Ona w Bieszczadach, a ja w Augustowie. Odległość nie była jednak jedynym problemem. Ja mówiłem nawet w wizytówce, że dziewczyny muszą być świadome, że czeka je przeprowadzka do mnie. Powiedziałem o tym szczerze, bo chciałem, żeby one o tym wiedziały - wyjaśnił rolnik w śniadaniówce.

Nie sprecyzował jednak, co poza odległością poróżniło go z Dorotą. Widzowie mają jednak na to swoją teorię. Na instagramowym profilu internauci snuli przypuszczenia, że wpływ na decyzję o rozstaniu mogło mieć zachowanie Doroty.

Moim zdaniem Dorota nie pasowała do Grzegorza, była dużo młodsza i bardzo infantylna. Zachowywała się jak rozemocjonowany przedszkolak. Grzesiek z kolei był stonowany i spokojny, tak więc średnio do siebie pasowali. Życzę im, aby znaleźli fajne osoby, pasujące do siebie charakterami i zainteresowaniami.

Dorotka za przebojowa była do Grzegorza. On raczej spokojny wyciszony A ona zbyt do przodu pchała, za szybko i dlatego chyba Grześ wycofał się, ale to tylko moje zdanie.

Dorotka nie była aż tak do końca szczera z Grzegorzem, od początku wiedziałam że to nie kobieta dla Grzesia. Bardziej byłam za Martyną. Może miała piegi ale pookładane w głowie a nie tak jak Dorota, nie dala dokonać wyboru Grześkowi tylko omotała go pocałunkami. To było chamskie z jej strony.