Program, w którym dwunastu bohaterów w dojrzałym wieku przeżywa drugą młodość w sanatorium w Ustroniu, podbił serca widzów. Nic dziwnego. Charyzmatyczni kuracjusze ujmują przed kamerami naturalnością.

Pełni pogody ducha uczestnicy chętnie dzielą się życiowym doświadczeniem i odważnie podejmują wyzwania, które rzuca im trzytygodniowy turnus w telewizyjnym uzdrowisku. Widzowie zaś z zainteresowaniem śledzą ich losy. Opowieść o nich snuje się nieśpiesznie, ale to nie tempo akcji jest siłą programu. To produkcja, która bazuje na autentycznych przeżyciach i wspomnieniach uczestników i to jest jej największą wartością.

Wszystko wskazuje na to, że program może się stać kolejnym po "Rolnik szuka żony" przebojem TVP, który na dłużej zagości na antenie. Bo w ślad za sympatią, jaką widzowie darzą uczestników, idą wymierne wyniki. Jak podawał portal wirtualnemedia.pl, średnia oglądalność trzech pierwszych odcinków programu wyniosła 3,73 mln widzów. To wynik, który zdecydowanie zadowala kierownictwo stacji. Nic dziwnego więc, że podjęło decyzję, że powstanie drugi sezon „Sanatorium miłości”.

- Zamierzamy kontynuować ten format, będziemy go realizować co roku zimą. W formatach typu reality musi być okres oczekiwania i stęsknienie widza. To samo dotyczy „Rolnik szuka żony” –powiedział portalowi wirtualnemedia.pl Jacek Kurski.

Prezes TVP dodał także, że zależy mu na tym, by jak najlepiej wykorzystać potencjał tkwiący w randkowych programach. - Jest oczywiście pokusa żeby na wiosnę znaleźć trzeci format randkowy, uczestników by nie brakowało. Ale jestem zwolennikiem skonsumowania tego sukcesu i przygotowania świetnego sezonu na wydłużoną zimę przyszłego roku - podsumował.