Była środa, 20 lutego. Rando Kartsepp, Robin Sillamäe i Erki Väli od rana pracowali przy tamie Sindi na Parnawie w Estonii. W pewnej chwili zobaczyli tonące w lodowatej rzece zwierzę. Bez wahania ruszyli mu na ratunek. – Płynęło o własnych siłach. My rozbijaliśmy lód, żeby oczyścić mu drogę – powiedział jeden z robotników. Mężczyźni sądzili, że pomagają psu. Gdy zwierzę podpłynęło bliżej, wyciągnęli je z wody na brzeg. Czworonóg był przemarznięty. Miał pokryte lodem futro. 

Robotnicy owinęli zwierzę w ręcznik i zabrali do samochodu. – Trochę ważyło – wspomniał Rando Kartsepp. Mężczyźni mieli chwilę, by przyjrzeć się czworonogowi. Jakież było ich zdziwienie, gdy zdali sobie sprawę z tego, że mają do czynienia z wilkiem. Estończycy zawieźli go do kliniki dla zwierząt w Parnawie. 

– Wilk był spokojny. Spał na moich nogach. Kiedy chciałem trochę je wyprostować, na chwilę podniósł głowę – powiedział Rando Kartsepp. Następnie zwierzęciem zajęli się weterynarze. Szef kliniki - Tarvo Markson wyjaśnił, że czworonóg był poważnie wychłodzony i przerażony. Ustalono, że to samiec w wieku około roku. Weterynarz dodał, że wilk doszedł do siebie. W najbliższym czasie zostanie wypuszczony na wolność.