15-letnia Wiktoria uwielbiała śpiewać, a rówieśnicy chwalili jej umiejętności wokalne. Kiedy przyszedł moment na złożenie nastolatek do grobów, odtworzono piosenkę, którą niegdyś śpiewała. Wiele osób nie potrafiło wówczas pohamować łez. – Serce pęka ... – mówili ludzie. 

Wcześniej głos zabrał ojciec Karoliny. – Gdziekolwiek teraz jesteś i cokolwiek teraz robisz, pamiętaj, że zawsze jesteś częścią nas. Nasza rodzina to było i zawsze będzie pięć osób (...). Dziękujemy ci za to, że byłaś taka dobra, wspaniała i niepowtarzalna. Dziękujemy za miłość, którą nas obdarzyłaś, za to, że marzyłaś, że planowałaś swoje życie tak dokładnie – mówił łamiącym się głosem. – Jesteśmy z ciebie tacy dumni. Kochamy cię całym sercem i bardzo za tobą tęsknimy. Choć nie wyobrażamy sobie życia bez Ciebie, musimy dalej trwać. Obiecujemy Ci, że nic nas nie rozdzieli, pomimo tego, że serce nasze pęka, będziemy dalej szczęśliwą rodziną. Mając Cię w naszych sercach i pamięci. Czuwaj nad nami i bądź zawsze obok nas. Jeśli kiedykolwiek jeszcze zapomnisz klucza od domu, jest obok ciebie, otwórz drzwi, czekaj na nas... – powiedziała mama Karoliny, którą zacytował portal gk24.pl. 15-latkę wspominała także jej siostra.

We wzruszających słowach dziewczynki pożegnali także rówieśnicy. – Młode, zdolne, roześmiane. Nagle przyspieszyłyście, by dotrzeć do celu. Szybciej być na mecie. Biegłyście, tańcząc, śpiewając i ucząc się tak pięknie. Teraz już jesteście u celu, a nas idzie ku tej drodze, młodych, jeszcze tak wielu. Kochane koleżanki z korytarza szkoły, ze szkolnej ławki będzie nam was po prostu mocno brakowało... – mówili. – Kochane koleżanki: Amelko, Gosiu, Julio, Karolino, Wiktorio z korytarza szkoły długiego, ze szkolnej ławki, gdzie wielu przed wami zasiadało, będzie nam was po prostu mocno brakowało – powiedziała jedna z uczennic. 

Nastolatki pochowano obok siebie na cmentarzu komunalnym w Koszalinie. W ceremonii wzięli udział bliscy dziewczynek, przyjaciele, znajomi z gimnazjum, nauczyciele oraz wszyscy, których wstrząsnęła ich tragiczna śmierć. Pogrzeb ofiar pożaru odbył się w kościele pw. św. Kazimierza. Mszę celebrował ks. Wojciech Pawlak, który uczył nastolatki religii. – Tak jak w sobotę musimy zacząć od ciszy. Ta cisza jest pełna bólu i będzie jeszcze. Ale przez to jest gorzkim lekarstwem. W tej ciszy można usłyszeć słowo Boga, które dotyka serca, które wprowadza pokój. W tej ciszy można Bogu pozwolić na to, by nas poprowadził – mówił duchowny. – My jesteśmy tutaj, a w Eucharystii łączy się niebo z ziemią. (…) My jesteśmy wokół ołtarza, a dziewczynki są w Chrystusie razem z nami – dodał.

Zgodnie z wolą rodziny w ceremonii uczestniczyli jedynie najbliżsi. Pozostali mogli oglądać transmisję nabożeństwie za pośrednictwem telebimu, który znajdował się przed budynkiem kościoła.

W trakcie mszy ks. Pawlak poinformował, że z żałobnikami w modlitwie jednoczy się sam papież Franciszek. – Trwa z nami w modlitwie pomimo kilometrów ojciec święty, wiedząc o tym, co przeżywamy. Wspierając nas modlitwą, prosząc dobrego Boga o niebo dla dziewczynek, a najbliższych przytulając do serca. Taka informacja, wiadomość od ojca świętego do nas dotarł – powiedział. 10 lutego w tym samym kościele o godz. 18.30, odbędzie się msza w intencji zmarłych nastolatek.

Do pożaru w escape roomie w Koszalinie przy ul. Piłsudskiego doszło 4 stycznia po godz. 17. W pokoju zagadek przebywało wówczas pięć koleżanek. Przyszły tam świętować szesnaste urodziny Julii. Wszystkie zginęły na skutek zatrucia tlenkiem węgla.

Według wstępnych ustaleń prokuratury, przyczyną pożaru był gaz z rozszczelnionej butli. Montowano ją w piecyku, którym ogrzewano pomieszczenie. 

25-letni pracownik, który przebywał wówczas w budynku, próbował ratować nastolatki, ale ogień uniemożliwił mu wyciągnięcie ich z pomieszczenia. Same również nie mogły ich otworzyć. W budynku nie było drogi ewakuacyjnej.  

Zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu osób, usłyszał 28-letni Miłosz S. z Poznania. To wnuk kobiety, która zarejestrowała działalność gospodarczą, lecz to on, według ustaleń prokuratury, prowadził firmę. Podejrzany został tymczasowo aresztowany.