Gdyby żyła, wczoraj obchodziłaby swoje 40.urodziny.



Największe marzenia Ani

Anna Przybylska wczoraj obchodziłaby swoje 40. urodziny. Niestety, zachorowała na bardzo ciężki nowotwór. Odeszła bardzo młodo, bo wieku 36 lat. W tym krótkim czasie zdążyła jednak zdobyć serca tłumów i spełnić kilka swoich marzeń, w tym jedno naprawdę ważne – założenie dużej, szczęśliwej rodziny.

Tata Ani zmarł, gdy miała jeszcze „naście” lat. Dlatego potrzeba zbudowania pełnego, wymarzonego domu towarzyszyła jej od wczesnych lat.Pragnienie to udało jej się zrealizować wraz z Jarosławem Bieniukiem. Para w 2002 roku po raz pierwszy została rodzicami. Na świecie pojawiła się ich córeczka – Oliwia. Już 4 lata później urodził im się synek – Szymon, a w 2011 roku pojawił się Jan.

Moja najpiękniejsza rola

Ania w jednym z wywiadów dla czasopisma „Viva” szczerze wyznała, że jej rodzina to najpiękniejsze, co spotkało ją w całym życiu.

Uważam, że wiele w życiu osiągnęłam. I mam tu na myśli moją rodzinę, moją najpiękniejszą rolę, jaką do tej pory zagrałam. Nigdy to, co stworzyłam zawodowo, nie dorówna temu, że jestem dumną matką trójki dzieci i że to są takie kochane dzieciaki


Każdy z jej otoczenia doskonale wiedział, że to rodzina jest dla niej wszystkim i że to dla niej jest gotowa poświęcić wszystko. Jej największe spełnienie przyszło w roli matki, partnerki i gospodyni domowej.

Miała też inne marzenia

Chciała wciąż grać. Jedną z ról, które pragnęła jeszcze zagrać, była ta o zagraniu za kilka lat zmęczonej życiem i brzydkiej kobiety. W swoim ostatnim wywiadzie dla tego samego czasopisma w 2014 roku powiedziała:

Głęboko w to wierzę, że jeszcze wiele ciekawych rzeczy przede mną i że uda mi się je zrealizować. Z niecierpliwością czekam na te wielkie role, które przyjdą, gdy się zmieni moje emploi, zejdę z piedestału seksbomby oraz matki Polki i będę mogła zagrać steraną życiem, zmęczoną, brzydką kobietę. Wiem, że taki czas nadejdzie. I wcale mnie to nie boli

A oto największe marzenie Ani

Właśnie tak wygląda teraz rodzina Anny Przybylskiej.Jarosław Bieniuk co jakiś czas dzieli się takimi fotografiami na Instagramie. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia również to zrobił.