Przed Sądem Okręgowym w Legnicy ruszył proces w sprawie gwałtu w Biedrzychowej. 18-latka, która poszła razem z kolegami świętować swoje osiemnaste urodziny, została brutalnie zgwałcona w miejscowości w nocy z 10 na 11 marca 2018 roku. Dziewczyna była dobrą znajomą podejrzanych, jednego z nich znała od dziecka. 

Pokrzywdzona zeznała, że podczas imprezy wyszła zapalić papierosa. Wtedy koledzy zamknęli ją na balkonie. Kiedy pozwolili jej ponownie wejść do środka, jeden z uczestników imprezy - Grzegorz G. - podał jej fioletowy napój. 18-latka nie pamięta, co dalej się wydarzyło. Nie wie, jak wróciła do domu.  Następnego dnia czuła się bardzo źle. Trafiła do lekarza. 

Jak ustaliła prokuratura, w telefonach należących do 18-latki i jej kolegów znaleziono zdjęcia z gwałtu. Podejrzani mężczyźni zostali zatrzymani następnego dnia. Na wniosek prokuratury sąd w Legnicy zdecydował w marcu 2018 roku, że Grzegorz G. i Maksymilian M. trafią do aresztu. Odtąd tymczasowy areszt był przedłużany aż do 20 grudnia, kiedy zapadła decyzja sądu o zmianie środka zapobiegawczego. Maksymilian M. i Grzegorz G. mogą wyjść z aresztu, jak tylko zapłacą kaucję w wysokości 25 tys. złotych.

- Dodatkowo każdy z nich ma stawiać się w wyznaczonej komendzie policji w każdy poniedziałek i czwartek. Oskarżeni mają też zakaz opuszczania kraju, zbliżania się do pokrzywdzonej na 100 metrów i kontaktowania się z nią osobiście czy za pośrednictwem osób trzecich i mediów - informuje sędzia Jarosław Halikowski, rzecznik prasowy prezesa Sądu Okręgowego w Legnicy w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Sędzia dodaje, że sąd zdaje sobie sprawę z rodzaju zarzutu, jaki usłyszeli. - Na obecnym etapie postępowania jednak obawa utrudniania przez nich postępowania nie jest na tyle doniosła, aby stanowiła przeszkodę do zastosowania wobec nich aresztu warunkowego - dodaje Jarosław Halikowski w rozmowie z "GW".

20 grudnia sąd zdecydował, że ze względu na dobro pokrzywdzonej zostanie wyłączona jawność. Przed wejściem na salę rozpraw atmosfera była bardzo napięta. Ojciec jednego z oskarżonych oburzał się, kiedy fotoreporterzy robili jego synowi zdjęcia. Podczas rozprawy sąd miał przesłuchać ośmiu świadków: Grzegorza B., Sandrę C., Yaroslava I., Artema S., Anatolija V., Emilię K., Dawida T. i Natalię K.