Wszystko wskazuje na to, że policjanci z Gdańska, którzy analizują akta zaginięcia Iwony Wieczorek mają nowy sygnał. To pewne, że we wtorek rano ruszają z przeczesywaniem kilku miejsc, w których mogło dojść do przestępstwa. Kilka miesięcy temu aktami sprawy zainteresowali się prokuratorzy z Prokuratury Krajowej. Czy oni wpadli na nowy wątek? Wiadomo, że nie dotyczy to żadnej publikacji, która ukazała się na ten temat w ostatnim czasie. Udało nam się ustalić, że to po prostu wynik pracy policjantów. 

– Wiem, że policjanci będą przeszukiwać jakieś miejsca, zostałam o tym uprzedzona, ale nic więcej na ten temat nie wiem – mówi Faktowi Iwona Kinda, mama zaginionej gdańszczanki. – Cały czas wierzę, że w końcu dowiem się, co się stało z moim dzieckiem. Idą kolejne święta... Wyjaśnienie, tego co się stało z moją córka to sens mojego życia. 

O zagadkowym zaginięciu Iwony Wieczorek słyszała cała Polska. W nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. gdańszczanka po kłótni ze znajomymi wyszła z klubu w Sopocie i na piechotę wracała do domu w Gdańsku Jelitkowie. Miała wtedy 19 lat. Do przebycia miała kilkanaście kilometrów. Ostatni raz kamery monitoringu zarejestrowały ją tuż po godzinie 4 nad ranem. Szedł wtedy za nią podejrzany mężczyzna z ręcznikiem. Tutaj ślad po 19-latce się urwał. Iwona nie wróciła do domu. Od ponad 8 lat nie dała żadnego znaku życia. Nie udało się też dotrzeć do mężczyzny z ręcznikiem.