W sierpniu Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał Dominika W. na pół roku ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 20 godzin w miesiącu. Nakazał też oskarżonemu pisemne przeprosiny oraz zapłatę tysiąca złotych nawiązki na rzecz poszkodowanej, a także zwrot poniesionych przez nią kosztów pomocy prawnej (ponad 1,3 tys. zł). Odwołanie od tego wyroku złożył obrońca Dominika W. Zarówno piątkowa rozprawa odwoławcza, jak i uzasadnienie wyroku było niejawne.

Sprawa dotyczy zdarzenia, które miało miejsce 30 października 2015 roku w centrum Gdańska. Wracająca z pubu grupka kobiet spotkała czterech młodych mężczyzn, wśród nich dwóch wnuków b. prezydenta RP – Bartłomieja W. i Dominika W. Mężczyźni zaczepili kobiety, wyzywając jedną z nich – byłą partnerkę Bartłomieja W. W obronie koleżanki stanęły jej znajome. Incydent przerodził się w szarpaninę. Podczas niej, według prokuratury, Dominik W. miał przewrócić na ziemię Kingę P.

Piątkowy wyrok to nie jedyne kłopoty z prawem Dominika W. Według prokuratury wnuk Lecha Wałęsy 25 lutego 2018 r., nie mając do tego uprawnień i będąc nietrzeźwy (w chwili zatrzymania miał w wydychanym powietrzu nie mniej niż 2,08 promila alkoholu), jechał autem jedną z ulic w Gdańsku-Oruni. Kierowany przez niego golf poruszał się od lewej do prawej krawędzi jezdni, wjeżdżał na chodniki, zmuszając pieszych do ucieczki, uderzał też w inne pojazdy. Miał też znieważyć policjantów, którzy go zatrzymali i stosować przemoc wobec ochroniarza, który próbował to zrobić.

Proces w tej sprawie toczy się od końca lipca przed Sądem Rejonowym w Gdańsku. Podczas pierwszej rozprawy Dominik W. przyznał się do jazdy samochodem po pijanemu. – To była głupota z mojej strony, zdarzyło mi się to pierwszy raz – mówił w sądzie. Oprócz prowadzenia auta w stanie nietrzeźwym oskarżony przyznał się jeszcze do uszkodzenia jednego z pojazdów. 21-latek nie przyznał się zaś do znieważenia policjantów. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.