Portal rt.com podaje, że dantejskie sceny rozegrały się w nocy z poniedziałku na wtorek, 30 października. Dwaj wysoko postawieni funkcjonariusze - Edward Matwiejew (51 l.) i Salawat Galijew (50 l.) spotkali się przy drinku w siedzibie policji w mieście Ufa. Jedne źródła donoszą, że chcieli się zrelaksować i powspominać przeszłość, inne informują, że świętowali przejście na emeryturę albo powrót byłego przełożonego. Wkrótce do mundurowych dołączył kolega, szef departamentu migracji - Paweł Jaromczuk (34 l.). 

Po kilku godzinach, pijani mężczyźni postanowili ściągnąć do biura koleżankę. 23-latka, której tożsamości nie ujawniono, pracowała do późna. Kobieta niedawno ukończyła studia. Portal rt.com podaje, że to córka wysokiej rangi dowódcy z Rosyjskiej Gwardii Narodowej (Rosgwardii). Funkcjonariuszka zgodziła się dołączyć do kolegów w komendzie. Nie mogła przewidzieć, że policjanci zgotują jej piekło. Zagraniczne media donoszą, że 23-latka przyjechała na miejsce ze znajomą - również funkcjonariuszką, która opuściła imprezę zanim rozegrał się dramat.

Z relacji 23-latki wynika, że w pewnej chwili koledzy rzucili się na nią. Zerwali z niej ubranie i zbiorowo zgwałcili. Kobieta próbowała się bronić, ale nie miała z nimi żadnych szans. Podobno jej koszmar trwał całą noc. Nad ranem ofiara zdołała uciec i wezwać pomoc. Kilka godzin później prokuratura wszczęła śledztwo. Policjantów zatrzymano. W czwartek wyrzucono ich z pracy, zaś w piątek sąd wydał decyzję o aresztowaniu trójki podejrzanych.

Sprawa rozeszła się głośnym echem w Rosji. Niektórzy funkcjonariusze próbowali bronić kolegów. Bezskutecznie. Żona Pawła Jaromczuka przekonywała nawet, że „mąż był w domu, w swoim łóżku”. Podobno o jego aresztowaniu dowiedziała się, gdy śledczy przyszli przeszukać ich dom.