– Przeżyć śmierć synka i córeczki i to jeszcze tak okrutną śmierć... Nie życzę tego największemu wrogowi – płacze pani Cecylia, a mąż ściska ją za rękę. Dokładnie pamiętają 23 października 1989 roku. 11-letnia Monika z młodszym o dwa lata bratem Januszem długo nie wracali do domu w Jeńkach na Podlasiu. – Byłam pewna, że bawią się na łące. Dzień był ładny. Wołałam dzieci, a one nie wracały. Wysłałam starszego syna, żeby ich poszukał. Bez skutku – wspomina matka. Po kilku godzinach zaginionych szukała już cała wieś, przyjechała też milicja i wojsko.

– Dopiero po dwóch dniach sam znalazłem ciała. Ten widok wciąż mam przed oczami. Moje kruszynki nie ruszały się. Były przysypane igłami i liśćmi z drzew, przykryte mchem – wspomina drżącym głosem ojciec.

Śledczy ustalili wówczas, że dzieci zostały uduszone, a 11-letnia Monika wykorzystana seksualnie przed śmiercią. Jedna z hipotez mówiła, że chłopiec zginął, bo widział sprawcę napaści na siostrę. Mijały miesiące, a potem lata, a winnych nie udało się dopaść. Ostatnio sprawą zainteresowało się Archiwum X, czyli specjalna jednostka policji do wykrywania dawnych zbrodni. Dokładnie w 29 rocznicę zabójstwa zatrzymano dwóch mężczyzn - wujka i kuzyna dzieci!

To 67-letni Jerzy K. i jego 40-letni syn Dariusz K. Prokuratura nie zdradza jaką rolę mógł pełnić 11 letni wówczas Dariusz. – To Szok. Przecież to rodzina ... – mówią rodzice zamordowanych dzieci. Fakt na pewno wróci do tej sprawy.