Jak ustalił portal wyborcza.pl żadne badania, w tym toksykologiczne, nie potwierdziły, że w śmierć Doroty P. były zaangażowane osoby trzecie. Jej zgon nastąpił z przyczyn naturalnych.

- Biegli stwierdzili, że do śmierci doprowadziła ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, która była następstwem samoistnych zmian chorobowych - informuje Małgorzata Klaus, rzeczniczka wrocławskiej prokuratury.

To Dorota P. przed laty wskazała policji Tomasza Komendę. Kilka lat później, między innymi przez jej obciążające zeznania, został on prawomocnie skazany na 25 lat więzienia.

Dorotę P. była przesłuchiwana przez prokuraturę mniej więcej rok temu. Z nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że badanie wariografem wykazało, iż kobieta kłamała w śledztwie sprzed 18 lat. Dlaczego? Tego śledczym nie zdążyła już powiedzieć.

Na początku czerwca trafiła do szpitala. Kilka dni później zmarła.