Mieszkaniec okolic Warszawy (sąd zakazał podawania imienia i nazwiska skazanego) został na ogłoszenie wyroku doprowadzony z aresztu. Był spokojny, miał bardzo poważną minę i nie patrzył w stronę publiczności. Wyglądał na zmarnowanego, od ponad roku siedzi w areszcie. Sędzia skazała go na 12 lat pozbawienia wolności, za to że próbował zabić Bogusława R. jego matkę i siostrę.

28 czerwca 2017 roku na wycieraczce w bloku przy ulicy Sosnkowskiego 9 ich sąsiadka znalazła bombę przypominającą granat. Ładunek mógł zniszczyć budynek, ale na szczęście miał wadę zapalnika i eksplodował dopiero podczas kontrolowanego przez saperów wybuchu.

Nie znamy dokładnego motywu i tłumaczeń skazanego, bo sąd na pierwszej rozprawie utajnił proces. Jak jednak ustaliliśmy, 42-latek przez dwa lata nękał i groził śmiercią 68-letniemu Bogusławowi R. Zapowiadał, że zabije go bandyta, który niedługo wyjdzie z więzienia. Wysyłał mu obraźliwe smsy i nękał telefonami. W grudniu 2016 roku pod drzwiami rodziny R. podłożył atrapę granatu, który matka Bogusława zaniosła na policję. To wszystko z zazdrości o kobietę. Bomber chciał w ten sposób zemścić się na Bogusławie R za to, że romansował z jego żoną.