Jak to wszystko się zaczęło?

– 7 lat temu z więzienia wyszedł kolega męża i otworzył kilka agencji towarzyskich. W ten interes wciągnął mojego męża. W grę wchodziły duże pieniądze – mówi Patrycja. 

Pewnego dnia mąż poprosił ją, by przewiozła cztery dziewczyny do Niemiec. Dziś Patrycja twierdzi, że wtedy odmówiła, bo zorientowała się, że jej mąż handluje ludźmi. Nic jednak z tym nie zrobiła. 

– Bałam się stracić męża. Dzisiaj płacę za swój błąd – wyznaje w rozmowie z Faktem. W jednym z warszawskich aresztów opowiada nam jak wyglądał „nabór” przyszłych ofiar. 

– Kiedyś mąż zabrał mnie na dyskotekę. Byli tam też jego koledzy. Widziałam, jak podrywali młode dziewczyny. Jednej blondynce podali pigułkę gwałtu. I ona z nimi wyszła. Nie wiem, co się później z nią stało – beznamiętnie opowiada Patrycja. Zdradziła nam również inną metodę stosowaną przez handlarzy ludźmi. 

– Jak sobie upatrzyli jakąś ładną dziewczynę, to potrafili przez długi czas ją śledzić. Sprawdzali co robi, czy ma męża, czy ktoś będzie jej szukać. W końcu podchodzili do niej i zapraszali na kawę. I te dziewczyny się zgadzały. Zaczynało się od kawy, a kończyło w burdelu gdzieś w Niemczech, Włoszech, czy Hiszpanii – mówi Patrycja.

Rodzinny „złoty interes” według Patrycji trwał mniej więcej dwa lata. Biznes skończył się w 2013 roku. Wtedy policja zatrzymała ją i jej męża. 

– Udowodniono mu, że sprzedał około 45 kobiet – mówi. Po 11 miesiącach rozprawy także Patrycja usłyszała wyrok. Za pomoc w uprowadzaniu i handlu ludźmi dostała 3,5 roku. Jej mąż – 8 lat. 

Dziś Patrycja żałuje, że dała się wciągnąć w ten brudny biznes. – Dziewczyny łatwo można zauroczyć, omamić. Ostrzegam ich rodziców, niech sprawdzają, z kim ich córka się spotyka. Jeśli mężczyzna obiecuje nie wiadomo, jakie pieniądze, czy wyjazd za granicę, nie puszczajcie jej, najpierw go sprawdźcie – kończy z nami rozmowę.

Ruszamy z kampanią społeczną „S.O.S. przeciwko handlarzom i łowcom dusz”. Organizujemy ją wspólnie z Komendą Stołeczną Policji, Nadwiślańskim Oddziałem Straży Granicznej, Okręgowym Inspektoratem Służby Więziennej w Warszawie i Armią Zbawienia. Jej celem jest uświadomienie zagrożenia jakie niesie ze sobą handel ludźmi i współczesne niewolnictwo dotykające Polaków w kraju i za granicą oraz cudzoziemców przebywających w Polsce.

Aż 40,3 mln. ludzi na świecie jest niewolnikami. Polacy są się na czwartym miejscu wśród narodowości, które najczęściej padają ofiarami handlarzy ludźmi. Jesteśmy tuż za Albanią, Wietnamem i Nigerią. Różnym formom wyzysku może być poddanych nawet 15 tysięcy Polaków rocznie.

W ramach naszej kampanii przygotowaliśmy spot informacyjny, w którym zagrał znany aktor Tomasz Oświeciński (45 l.). Głosu użyczył jeden z najlepszych lektorów Maciej Gudowski (63 l.).

Honorowy patronat nad kampanią objęła Ambasada Brytyjska w Warszawie.