W tym czasie ojciec dziecka przebywał w pracy poza granicami Polski. Nie miał pojęcia, co dzieje się u niego w domu

Dwóch synków, 2-letni i 3-letni, przebywali pod opieką matki i dziadków. Gdy doszło do tragedii, kobieta miała być niepoczytalna. Trafiła do szpitala psychiatrycznego, w którym przebywała przez dwa lata. Gdy wyszła na wolność, pragnęła widywać się z dziećmi i starała się o to za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Bolesławcu.

Udostępnij


Wówczas przyznano możliwość dwóch odwiedzin w ciągu roku w obecności ojca dzieci

Jednak w czerwcu tego roku na wniosek 40-latki zmieniono to postanowienie i przyznano jej prawo do zabierania dzieci ze sobą na pięć godzin raz w miesiącu. Spotkania mają odbywać się w obecności kuratora, ale ojciec i tak martwi się, że może dojść do tragedii.

Boję się o dzieci

Nie jest jasne także to, czy dzieci z domu ojca kobieta zabiera samodzielnie, czy już w obecności kuratora. Sprawą zajął się radca prawny, pełnomocnik ojca chłopców. Tej stronie nie chodzi o to, aby ograniczyć całkowicie widywanie się z chłopcami, ale przede wszystkim o to, aby zadbać o ich bezpieczeństwo.

Osoby zajmujące się urojeniami i schorzeniami, na które cierpiała Joanna, nie mają pewności, czy to wszystko odeszło i nie wróci. Obawiają się, że choroby mogą niestety przenieść się na dzieci i sprawić, że one przez kontakt z matką zostaną nimi obciążone.

Udostępnij

Powinno liczyć się dobro dziecka…