Półroczny Kubuś najpierw trafił do szpitala w Krotoszynie, gdzie wykonano szereg badań. Szybko ustalono, że dziecko połknęło agrafkę, która utkwiła w gardle. Stan dziecka był dobry, ale lekarka zaproponowała rodzicom, by zawieźli je do szpitala w Ostrowi. Przy wjeździe do miasta sytuacja zaczęła się komplikować - dziecko zaczęło sie krztusić. Rodzice zadzwonili na policję i poprosili o konwój do szpitala. Tam mały Kubuś trafił na SOR. Tam również zapadła decyzja, by przewieźć chłopca do szpitala we Wrocławiu.

- Pacjenta przetransportowano specjalistycznym transportem sanitarnym do ośrodka klinicznego we Wrocławiu - powiedział Radosław Kaja z szpitala w Ostrowi.

Lekarzom udało się wyciągnąć niebezpieczny przedmiot z gardła dziecka. Tymczasem dyrektor szpitala w Krotoszynie zamierza wyjaśnić sytuację ze swego szpitala. - Sposób transportu zastosowanego w tym przypadku będzie wyjaśniany w naszym postępowaniu wewnętrznym, sprawdzimy, czy ta decyzja była właściwa, czy nie - powiedział Sławomir Pałasz.

Sytuację opisał TVN24.