Doskonale się rozumieją

Mamy szalone pomysły, jak przeprowadzka dzień przed Wigilią. Chwilami zaś wyglądamy jak dziadek z babcią, bo Natalia szydełkuje przy rozpalonym kominku, a ja eksperymentuję z własną produkcją nalewek – mówi Maciej Dyrka

Wesele w stodole

Bez wątpienia jednym z kolejnych szalonych i niepowtarzalnych pomysłów było zorganizowanie wesela w stodole. Jak oboje twierdzą,pomysł ten zrodził się spontanicznietuż po podjęciu decyzji o wzięciu ślubu, która zapadła w maju. Natalia i Maciej postanowili dopasować datę do terminów kościoła Ojców Dominikanów w Poznaniu.

Na tym nam zależało najbardziej. Nawet nie szukaliśmy wolnych sal weselnych. Nie było łatwo… Stodoła pełna była zboża, maszyn, drewna i słomy.To historyczne miejsce. Przeżyła dwie wojny i pożar. Podczas porządków było wiele niespodzianek.Musieliśmy m.in. wysiedlić rodzinę jeży i z pomocą straży duże gniazdo os – wspomina z uśmiechem na twarzy Maciej


Oczywiście wesele nie odbyło by się w tym miejscu, gdyby nie pomoc rodziny i najbliższych. Roboty było sporo, ale jak sami uważają, było warto.

Sam ślub i wesele przerosły nasze oczekiwania. Do dzisiaj nie schodzą nam uśmiechy z twarzy. To najpiękniejsze dni w naszym życiu – mówi para

Stodoła dla wszystkich

Na tym nie koniec.Stodoła od teraz nosi dumną nazwę „Dyrkowo” od nazwiska państwa młodych, którzy jako pierwsi zorganizowali w niej huczne przyjęcie. Od teraz ma ona służyć również innym parom, które zechcą urządzić w niej swoje przyjęcie weselne.

Znajdą się chętni?