Policjant już jakiś czas jechał za samochodem. Wiedział, że będzie musiał go zatrzymać za przekroczenie prędkości. Dał znak kierowcy, aby ten zjechał na pobocze. Już gdy podchodził do pojazdu, widział, że w środku siedzi starsza para. Zbliżył się od strony kierowcy, poprosił o opuszczenie szyby i zaczął swoją standardową regułkę, uwzględniając w tym informacje o przekroczeniu prędkości. Poprosił także o prawo jazdy mężczyzny.

Wtedy do akcji wkroczyła współtowarzyszka podróży, która nie do końca dobrze słyszała:Co on od Ciebie chce?

Kierowca głośniej odparł:Spokojnie, muszę okazać prawo jazdy.

Udostępnij

Policjant udał, że tego nie słyszy i zapytał, czy kierowca zdaje sobie sprawę z tego, jak szybko jechał i czy wie, że przekroczył prędkość. Kobieta nadal nie miała zamiaru się poddać i czynnie chciała uczestniczyć w rozmowie. Ponownie zapytała, czego funkcjonariusz od nich chce. Jej małżonek zupełnie spokojnie odpowiedział:Pan policjant mówi, że za szybko jechałem.

Policjant w końcu doczekał się dokumentu. Zerknął na dane i powiedział:O widzę, że pochodzi pan z miejscowości, w której przez pewien czas mieszkałem, ale nie mam z tym miejscem dobrych wspomnień. Spotykałem się wówczas z kobietą, która mnie doprowadzała do szału. Cały czas gadała, zrzędziła, źle gotowała, ciągle mówiła, że się nudzi, nie wspominając o łóżku.

Ledwo co policjant skończył i od razu kobieta zapytała się o czym mówi. Mężczyzna z politowaniem się na nią spojrzał i powiedział:Mówi, że mieliście kiedyś ze sobą romans.