– Nikt z nas nie znał osobiście Tomka. Jego historia jest jednak wpisana w tę górę już na stałe. Przed wyruszeniem na ekspedycję skontaktowała się z nami Elisabeth Revol. Poprosiła, abyśmy spróbowali odnaleźć namiot, w którym został Polak. Eli przekazała nam wszelkie wskazówki, szczegóły i opis miejsca, w którym po raz ostatni widziała Tomka – dodał Burda.

Wskazówki Revol, która wspinała się w styczniu z Mackiewiczem, precyzyjnie doprowadziły ich do miejsca, gdzie najprawdopodobniej stał namiot Mackiewicza. – Kilkanaście metrów od drogi, którą szliśmy, zauważyliśmy szczyt namiotu. Widać było ok. 30 cm tego namiotu, który został po prostu zasypany śniegiem i przykryty lodem – powiedział Burda.

Himalaiści nie mieli odwagi, by zbyt blisko podejść do znaleziska. – Można było tam skręcić i nawet lekko odkopać pokrywę śnieżną i próbować zajrzeć do środka. To dało się zrobić. Fizycznie nie byliśmy aż tak wyczerpani. Przez kilka minut patrzyłem na ten namiot, nie znałem Tomka osobiście, ale tam i w tym momencie czułem, jakbym stracił najlepszego przyjaciela. Tomek osierocił trójkę dzieciaków, ja mam dwójkę. Rozkleiłem się. Po drugie, schodząc z okrutnej Nangi, naprawdę ostatnią rzeczą, jaką chcesz zobaczyć, jest ciało innego człowieka. To nie byłoby dobre dla naszej psychiki, która i tak była na granicy wytrzymałości. Dlatego nie odważyliśmy się tam pójść – zwierzył się członek czeskiej wyprawy.

20 lipca członkowie Nanga Parbat Czech Expedition 2018 stanęli na szczycie ośmiotysięcznika. Pavel Korinek, Radoslav Groh, Pavel Bem, Tomas Kucera, Pavel Burda i Lukas Dubsky przyznali, że przez cały czas myśleli o tragicznie zmarłym Tomaszu Mackiewiczu. – Duch Tomka jest obecny na tej górze. Pakistańczycy zadbali, aby każdy, który pojawi się w tym miejscu, poznał historię Polaka – przyznał Burda.

W obozie bazowym na wysokości ok. 3600 m n.p.m., Pakistańczycy wykonali prowizoryczny monument dla Tomka Mackiewicza, który ma za zadanie uczcić pamięć nieżyjącego polskiego himalaisty.

Polski himalaista zaginął pod Nanga Parbat w Himalajach w piątek 26 stycznia, tuż po zdobyciu szczytu ośmiotysięcznika przez niego i Elisabeth Revol. Jednak już na górze Mackiewicz zaczął mieć poważne problemy zdrowotne. Dopadły go choroba wysokościowa i ślepota śnieżna. Revol sprowadziła Polaka na wysokość 7250 m i upewniwszy się, że nie jest w stanie mu pomóc, zostawiła go osłoniętego w lodowej jamie. Sama zmagając się z odmrożeniami zeszła na wysokość ok. 6700 metrów, gdzie oczekiwała na ekipę ratunkową. Przez ekstremalnie trudne warunki pogodowe udało się ocalić tylko Francuzkę.